Wzloty i upadki gwiazdy Hollywood, czyli jak jeden mem przekonał wszystkich, że Ben Affleck jest złym reżyserem
- Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszej wielkości.Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny, "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.
Jestem pewien, że nigdy nie wątpiłeś, że to prawda. Reakcja Tarantino wygląda naturalnie, autentycznie i wyraźnie nie jest napisana w scenariuszu — a Affleck od dawna jest uważany za przeciętnego aktora z "twarzą z cegły", najgorszego Batmana w historii, który zdobył sławę dzięki romansowi z Jennifer Lopez i serii komedii romantycznych. A oni dali mu Złoty Glob — za reżyserię, nie mniej? Każdy na miejscu Tarantino zareagowałby tak samo!
Kpienie z Afflecka było całkowicie akceptowalne zarówno wśród postępowych, jak i mniej postępowych widzów od końca lat 90-tych. W odcinku South Park "Gruba Pupa i Pancake Head" nawet nawiązał romantyczny związek z ręką Cartmana. Tak więc mem "reakcja Tarantino" idealnie wpasował się w popularną narrację, stając się kolejnym niepodważalnym dowodem na powszechnie akceptowany fakt: "Ben Affleck jest złym reżyserem."
Czy myślałeś, że mem pokazujący reakcję Tarantino był prawdziwy?
Tylko że nic z tego nie jest prawdą. Cóż — twarz z cegły, rom-comy, skandale i J.Lo to wszystko się wydarzyło, a Tarantino naprawdę jest głównym mówcą prawdy w Hollywood: postawi Paula Dano na miejscu, pokłóci się ze Scorsese i zakwestionuje dziedzictwo Bruce'a Lee. Ale nie wypluł swojego szampana po usłyszeniu "A Złoty Glob otrzymuje..." — a Ben Affleck jest jednym z najbardziej niedocenianych reżyserów w Hollywood w ciągu ostatnich 20 lat.
Aktorka Memów
Zanim obalę stereotypy, muszę wyjaśnić, dlaczego ja, autor tych słów, postanowiłem spojrzeć na karierę Afflecka przez pryzmat memów. Mówiąc prosto, nie ma innej celebryty na świecie, która generowałaby je tak często, byłaby z nimi tak mocno związana i w której życiu odegrały one tak znaczącą rolę.
Kariera "memowa" Bena zaczęła się długo przed tym, jak słowo "mem" weszło do codziennego użytku. Jako aktor dziecięcy występował w różnorodnych przeklętych i żenujących treściach: - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego rzutu.krzykliwe reklamy, tanie programy telewizyjne — ale to, co wszyscy najbardziej pamiętają, to jego występ jako prowadzącego dziecięcego programu edukacyjnego Podróż Mima.
Na początku swojej dorosłej kariery Affleck wyreżyserował krótkometrażowy film, którego tytuł będzie żył wiecznie: Zabiłem swoją lesbijkę, powiesiłem ją na hakach mięsnych, a teraz mam umowę na trzy filmy z Disneyem. Jestem przekonany, że w równoległym wszechświecie Ben jest odnoszącym sukcesy artystą mangi.
Następnie przyszła rola w kultowej komedii młodzieżowej Zmęczeni i zdezorientowani. Najbardziej wiralny moment z tego filmu — słynne "Dobrze, dobrze, dobrze" — został przypisany Matthew McConaugheyowi. Ale dzięki znaczeniu filmu Richarda Linklatera, tępy szkolny prześladowca Fred, grany przez Afflecka ("Był tak mądry i pełen życia" — Linklater o Afflecku), wyrył sobie wyraźne miejsce w amerykańskim kodzie kulturowym lat 90. Warto również zauważyć: jego rola w równie kultowych Mallrats Kevina Smitha.
Na Oscarach w 1998 roku Affleck i jego przyjaciel z dzieciństwa Matt Damon wygłosili jedno z najbardziej memowych przemówień akceptacyjnych w historii ceremonii. Nowo upieczeni laureaci za Najlepszy Scenariusz zachowywali się jak klasyczni bostońscy twardziele: krzycząc, przeklinając, przerywając sobie nawzajem i wyraźnie niepewni, co w ogóle tam robią.
Nie można zignorować najlepszej roli jego kariery aktorskiej — według jego własnych słów — którą jest jego komentarz DVD do Armageddonu. Tam Affleck otwarcie kpił z głupoty filmu Michaela Baya: "Zapytałem Michaela, dlaczego łatwiej jest wysłać wiertaczy naftowych w kosmos niż wyszkolić astronautów do wiercenia. Powiedział mi: 'Zamknij się. Po prostu się zamknij. To prawdziwy plan'... Jasne: 'Jestem wiertaczem naftowym trzeciej generacji' — to nauka, ale podróż w kosmos to trudna część."
Albo umysłowo wciągający, absurdalny i całkowicie prowokacyjny skecz SNL "Fanatyk", napisany i wyreżyserowany przez samego Paula Thomasa Andersona. W tej parodii MTV Affleck gra histerycznego nastolatka obsesyjnie zakochanego w blond aktorce i modelce Playboya Annie Nicole Smith. A nawet nie wspomniałem jeszcze o Dogmie.
Wszystko to Affleck osiągnął przed ukończeniem 30. roku życia, przed erą Web 2.0. A potem przyszło to, co nastąpiło: najgorszy Daredevil i Batman w historii, dwa małżeństwa z Jennifer Lopez, smutna twarz pod Dźwiękiem ciszy, odwyki, skandale i libacje.
- Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob trafia do Bena Afflecka", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszej wielkości.
"Kiedy wychodzę na zewnątrz, aby odebrać paczkę lub dostawę, nie obchodzi mnie, czy ktoś mnie fotografuje. Niektórzy ludzie są mądrzejsi lub myślą bardziej strategicznie. Ja po prostu myślę: 'Cokolwiek, chcę tylko swoją kawę.'" — Ben Affleck.
Co się naprawdę wydarzyło
Nadszedł czas, aby wrócić do 2013 roku, do momentu ogłoszenia Złotego Globu za Najlepszego Reżysera, i zobaczyć, że rzeczywiście wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Oryginalne nagranie jasno pokazuje, że "incydent z szampanem" nie wydarzył się, gdy ogłoszono zwycięstwo Afflecka. Tarantino wypluł swój napój, gdy usłyszał swoje imię wśród nominowanych. A potem, dzięki magii montażu, narodził się mem.
To powiedziawszy, fakt, że wirusowy klip okazał się fałszywy, sam w sobie niczego nie dowodzi. Pozostaje całkowicie ważny kontrargument: mem nie jest dosłownie prawdziwy, ale jest prawdziwy w duchu. "Affleck jest złym reżyserem, i dlatego wierzymy w cokolwiek, co to potwierdza." I szczerze mówiąc, trudno uwierzyć, że zwycięstwo Afflecka było zasłużone. Tego wieczoru nagroda dla Najlepszego Reżysera przyznawana przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej była kontestowana przez wyłącznie ciężką obsadę: Tarantino z Django Unchained, Spielberg z Lincoln, Bigelow z Zero Dark Thirty i Ang Lee z Życiem Pi. Każdy z nich miał przynajmniej kilka hitów na swoim koncie, status żyjących klasyków i łącznie jedenaście Oscarów między czwórką z nich. A jednak — oto jakiś facet z (nie zapominajmy!) ceglastą twarzą i ręką Cartmana.
Inny argument: kilka miesięcy później na Oscarach, Affleck nawet nie znalazł się na liście nominowanych do Najlepszego Reżysera. Niezwykle rzadkie zjawisko w sezonie nagród — w ciągu dwunastu lat, które nastąpiły, nie zdarzyło się to żadnemu innemu zwycięzcy Złotego Globu w reżyserii. Jeśli chodzi o Argo, które zdobyło Oscara za Najlepszy Film na tych samych Oscarach, można to przypisać stronniczości politycznej: to film o dobrych Amerykanach i złych Irańczykach. A poza tym, wszyscy wiedzą, że jury Oscarowe tak naprawdę nie ogląda filmów.
Nadszedł czas, aby obalić centralny mit tego tekstu. Bo prawda jest…
- Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego rzutu.
W 2013 roku Affleck był jednym z najbardziej udanych młodych reżyserów w Ameryce — i "nowym Nolanem" przy okazji
Pochodzący z Bostonu wciąż był postrzegany jako gwiazda przeciętnych komedii romantycznych i przyjaciel Matta Damona aż do 2007 roku, kiedy to jego debiutancki film Gone Baby Gone miał swoją premierę. Thriller, zaadaptowany z powieści kronikarza amerykańskiej klasy przestępczej Dennisa Lehane'a, opowiadał historię prywatnego detektywa (granego przez brata Casey'a Afflecka), który poszukiwał zaginionej małej dziewczynki.
Gone Baby Gone nie zyskał dokładnie statusu hitu, ale został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków i widzów. Wiele osób nie ukrywało swojego zdziwienia, że były partner J.Lo stworzył tak znakomity film. Recenzent Boston Globe przyznał: "Jak się okazało, żart był z nas — Affleck stworzył dowcipny, moralnie niejednoznaczny i wciągający thriller." Widzowie podzielali to odczucie: "Nie spodziewałem się takiego scenariusza od Afflecka. Zawsze uważałem go za hollywoodzkiego przystojniaka i nigdy nie traktowałem go poważnie — przyznaję, że trochę mnie irytował — a potem robi film jak ten." Debiut okazał się sukcesem: 72 punkty od krytyków i 7.8 od widzów na Metacritic, 34 miliony dolarów w box office przy budżecie wynoszącym 19 milionów dolarów.
Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy, było to, że Gone Baby Gone był filmem głęboko opartym na aktorach. Była to parada kolorowych, zapadających w pamięć postaci, każda doskonale wpleciona w ogólną fabułę. Wszyscy byli dobrzy, ale Ed Harris i Amy Ryan szczególnie się wyróżniali — Ryan zdobyła nominację do Oscara za najlepszą rolę drugoplanową. Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego rzutu.
Ale Gone Baby Gone nie tylko był doskonale zagrany — jego skomplikowana fabuła detektywistyczna została opowiedziana z zaskakującą klarownością i oszczędnością. Pomimo całej swojej brutalności i surowego naturalizmu, był to głęboko poetycki film, hipnotyzujący swoją melancholijną urodą. Napięte sceny przeplatały się z cichymi, codziennymi epizodami, które osadzały widzów w surowej rzeczywistości trudnych dzielnic Bostonu i oświetlały postacie. - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino wypluwa swoje szampana w tej samej chwili.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszej wielkości.Film miał nawet niezapomnianą sekwencję akcji — tylko jedną, ale pomysłową, wciągającą i całkowicie swoją.
Ale dlaczego krytycy i zwykli widzowie — w tym autor — widzieli w Afflecku nie tylko kolejnego kompetentnego rzemieślnika, ale prawdziwy głos twórczy i autora? Pytanie, gdzie leży granica między sztuką a przemysłem, między twórcą a "rozrywkowcem", jest ostatecznie retoryczne. Ale najprostsza i najczęstsza odpowiedź brzmi: dla autora sztuka jest sposobem wyrażania siebie — mówienia o czymś osobistym, czymś, co ma dla nich znaczenie, a nie dla publiczności. Ta absolutna subiektywność łączy wielu wielkich. Federico Fellini porównał każdy ze swoich filmów do choroby psychicznej, z której można było wyzdrowieć tylko poprzez nakręcenie filmu. Akira Kurosawa powiedział, że jego "filmy rodzą się z potrzeby powiedzenia czegoś."
Gone Baby Gone był dokładnie takim osobistym filmem dla Afflecka. W wielu aspektach to historia o ludziach próbujących uciec od swoich osobistych problemów, uzależnień, biedy i traum z przeszłości — i ponoszących porażkę, ponieważ nie można uciec od siebie. Boston w filmie nie jest prawdziwym miastem, ale metaforyczną przestrzenią, która całkowicie ukształtowała i pochłonęła swoich mieszkańców. Każda postać w filmie — od najniższego uzależnionego po szlachetnego szefa policji — jest jego zakładnikiem, zmuszonym do działania zgodnie z tym, co dyktuje "miasto".
Wszystko to ściśle odnosi się do biografii Afflecka: podobnie jak jego postacie, dorastał w trudnej dzielnicy Bostonu, otoczony biedą i gangami ulicznymi. Nawet po zostaniu wielką gwiazdą Hollywood, wciąż wracał do mrocznej spuścizny swojej rodziny: "Tata pił codziennie, a to była po prostu życie... Przestał, gdy miałem 19 lat." Affleck wspomniał więcej niż raz, że inni członkowie rodziny zmagali się z różnymi uzależnieniami i chorobami psychicznymi. Przyszłość miała pokazać, że, podobnie jak postacie z Gone Baby Gone, Ben nigdy również nie zdołał uciec.
Drugim znakiem rozpoznawczym prawdziwego autora jest to, że każde dzieło jest napędzane koncepcją, centralnym celem twórczym. Gone Baby Gone nie jest wyjątkiem. Film otwiera panorama ulic Bostonu: amerykańskie flagi powiewają na wietrze, sąsiedzi rozmawiają przed swoimi domami, dzieci bawią się na podwórkach. - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a zszokowany Quentin Tarantino wypluwa szampana w tej samej chwili.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych reżyserskich talentów Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszej wielkości.Przed nami jest idylli klasy robotniczej — proste życie, silne więzi, jasne zasady, poczucie wspólnoty.
A potem od razu pokazano nam drugą stronę: "dobrzy ludzie" okrążają dom zaginionej dziewczynki jak sępy. Śmieją się, grillują mięso, gapią się na policję i robią wszystko, co w ich mocy, aby znaleźć się przed kamerami telewizyjnymi. Czasami tragedia kogoś innego jest jedynie wymówką, aby się zabawić, poczuć się ważnym, uciec od nudnej rutyny na kilka godzin. Ten kontrast — ta dualność ludzkiej natury — jest centralnym pomysłem filmu. Gangsterzy i mordercy dokonują dobrych uczynków; matki porzucają swoje dzieci; "święci" mężczyźni są gotowi zabić w słusznej sprawie. Jednak Affleck nie moralizuje — po prostu obserwuje: to jest życie, a w nim nie ma niewinnych ani winnych.
Dlatego zakończenie Gone Baby Gone jest tak niezapomniane. W scenie tak oszczędnej i hermetycznej jak cokolwiek w Fincherze, Casey Affleck po prostu siedzi na kanapie i ogląda telewizję — ale dla widza to jest najwyższy emocjonalny moment i kulminacja filmu. Czy bohater podjął właściwą decyzję? Co bym zrobił na jego miejscu? Cicho, decyzja postaci staje się naszym osobistym dylematem moralnym.
Jeszcze jeden szczegół, który przekonał krytyków i miłośników kina, że mają do czynienia z jednym z nich: Affleck jest bezwstydnie, bez zastrzeżeń zakochany w kinie. Tabloidowy stały bywalec i rzekomy symbol braku talentu mówił w wywiadach z pasjonującym entuzjazmem o francuskiej Nowej Fali, swoich ulubionych filmach i reżyserach oraz hołdach dla klasyków kina, które ukrył w swojej własnej pracy. Szczególnie uwielbiam filmik Criterion Closet, w którym Ben przyznaje, między innymi, że podkradł linię do Gone Baby Gone z filmu Jean Renoira z 1939 roku Zasady gry. Najbardziej lubiany komentarz pod filmikiem: "Nie widziałem Bena Afflecka tak szczęśliwego od lat."
W 2010 roku, trzy lata po sukcesie Gone Baby Gone, Affleck wydał The Town — znów thriller kryminalny, znów osadzony w Bostonie, znów o bohaterze próbującym uciec od swojej przeszłości, ale tym razem większy, głośniejszy, z parą pamiętnych strzelanin i samym sobą w roli głównej (twarz z cegły nienaruszona). I znów: - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a oszołomiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego rzutu.krytyka i goodwill publiczności (74 i 7.7 na Metacritic odpowiednio), entuzjastyczne recenzje, ponad 150 milionów dolarów w box office oraz nominacja do Oscara dla aktora drugoplanowego — tym razem Jeremy'ego Rennera.
Wraz z budżetem i box office, ambicje reżysera również wzrosły: tym razem wszystkie komentarze społeczne i osobiste dramaty służyły jako tło dla innego celu twórczego — stworzenia duchowego następcy "Gorączki" Michaela Manna.
Nawet jeśli "Miasto" ostatecznie przegrywa z filmem Manna pod względem oryginalności wizji i złożoności fabuły, a duet Affleck–Renner nie dorównuje tandemowi Al Pacino–Robert De Niro, pozostaje najbliższą rzeczą do "Gorączki", jaką mainstreamowe kino wyprodukowało w ciągu ostatnich 30 lat. Szczególne uznanie dla Afflecka za absolutnie genialne blokowanie w poniższej scenie.
W końcu, w 2012 roku, "Argo" zostało wydane — luźna adaptacja prawdziwej historii operacji CIA mającej na celu uratowanie amerykańskich dyplomatów z Teheranu pod przykrywką fałszywego blockbusteru science-fiction. Wśród innych hollywoodzkich filmów tego rodzaju, "Argo" wyróżniało się nie tylko brakiem propagandowej pompy, ale także sposobem, w jaki Affleck mistrzowsko żonglował gatunkami: komedia kryminalna, thriller, dramat historyczny, przygoda szpiegowska i więcej — podczas gdy każdy element działał w doskonałej harmonii, tworząc wrażenie spójnego, wciągającego i inteligentnego filmu, a nie łaty. Nic dziwnego, że "Argo" stało się najbardziej udanym projektem w karierze Afflecka — ponad 232 miliony dolarów w box office i siedem nominacji do Oscara, z czego trzy wygrane, w tym za Najlepszy Film.
Można bez końca dyskutować, czy "Argo" zasługiwało na Oscara za Najlepszy Film, czy też Affleck zasługiwał na pokonanie Tarantino, Spielberga, Bigelowa i Lee. Przyznałbym każdą nagrodę "Django Unchained" — nie tylko za jego znaczenie kulturowe i niezaprzeczalną wartość artystyczną, ale także dlatego, że był to decydujący skok w kierunku szczytu kina Tarantino: "Nienawistna ósemka". Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego Tarantino zasługuje na taką lojalność, oceniliśmy wszystkie jego filmy od dobrych do świetnych — a odpowiedź staje się oczywista dość szybko. Niewątpliwie w zwycięstwie "Argo" jest wiele oportunizmu: - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob trafia do Bena Afflecka", a oszołomiony Quentin Tarantino wypluwa swoje szampana w tej samej chwili.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego planu.Hollywood uwielbia filmy o sobie, Hollywood nagradza gwiazdy, które próbują swoich sił w reżyserii (patrz coroczne nominacje Bradleya Coopera), a Hollywood ceni historyczne dramaty o dobrych Amerykanach. Niemniej jednak nie ma wątpliwości, że Affleck absolutnie zasługiwał na swoje miejsce wśród najlepszych reżyserów roku.
Po trzech kolejnych sukcesach w ciągu pięciu lat, nie trwało długo, aż bilet do wielkiej ligi dotarł: Warner zaoferował "byłemu J.Lo" szansę na zostanie "nowym Nolanem". Tak, rola Batmana przyszła jako bonus do umowy na reżyserię solowego filmu o Mrocznym Rycerzu. A rozumowanie szefów studia jest łatwe do zrozumienia: Affleck był wielką gwiazdą Hollywood, reżyserem, który udowodnił, że potrafi tworzyć trudne, mroczne, inteligentne thrillery, które zadowalają tłumy, z pomysłowymi sekwencjami akcji i miastem jako jednym z centralnych bohaterów. Idealny kandydat do utrzymania poprzeczki postawionej przez trylogię Mrocznego Rycerza, zachowując jej ton i atmosferę.
Ale jeśli chcesz rozśmieszyć fana DC, powiedz mu, że żyjemy w społeczeństwie… Nadszedł czas, aby obalić ostatni mit — ponieważ prawda jest taka, że powód, dla którego uważamy Afflecka za złego reżysera, leży w jego własnej winie. Gdzie dokładnie Affleck znajduje się w rankingach, to już twoja ocena — zobacz naszą TOP-10 filmów o Batmanie, uporządkowanych od najgorszego do najlepszego.
Depresja, alkoholizm i złe filmy
Moje wcześniejsze słowa — że Gone Baby Gone było dla Afflecka nie tylko dramatem kryminalnym, ale próbą przepracowania własnych traum, uzależnień i przeszłości — nie były jedynie frazesem. W pewnym momencie mroczne dziedzictwo i niekorzystne okoliczności zewnętrzne zbiegły się, a Ben się załamał. Nie ma chęci, aby zamieniać ten tekst w opowieść o nagłówkach tabloidów, więc skupimy się tylko na najważniejszych wydarzeniach mrocznego dziesięciolecia Bostończyka.
W 2015 roku Affleck rozwiódł się z aktorką Jennifer Garner, z którą spędził dziesięć lat i wychował troje dzieci. Jego ciągłe picie zostało podane jako przyczyna rozstania.
W 2016 roku ukazał się jego czwarty film — Live by Night, dramat kryminalny o przemytnikach w początkach dwudziestego wieku. - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob trafia do Bena Afflecka", a zdumiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z czasem stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszego rzędu.Film, który na papierze wyglądał jak epicka saga gangsterska obejmująca wiele epok i czerpiąca inspirację z klasyków Hollywood, takich jak oryginalny "Scarface", okazał się chaotyczną, zbyt długą porażką. Przeładowane wątki fabularne, problemy z wewnętrzną logiką, nadmiar klisz gatunkowych — efekt to zaledwie 22 miliony dolarów w box office przy budżecie wynoszącym około 65 milionów dolarów, miażdżące recenzje i plama na jego reżyserskiej reputacji.

W 2017 roku uderzyła kolejna katastrofa: "Liga Sprawiedliwości", która została przerobiona przez Jossa Whedona po tragedii w rodzinie Zacka Snydera. Film zarobił upokarzające 661 milionów dolarów na projekt tej skali i jednocześnie został zmasakrowany przez krytyków i widzów. To stało się punktem bez powrotu zarówno dla filmowego uniwersum Snydera, jak i dla solowego filmu Batmana Afflecka.
Tymczasem nagłówki o wybrykach, nawrotach i pobytach w ośrodkach rehabilitacyjnych stawały się coraz częstsze. Affleck otwarcie przyznał się do swojego problemu z alkoholem: "To choroba, z którą będę musiał żyć do końca życia." Kilkakrotnie zgłaszał się do ośrodków rehabilitacyjnych, często dowożony tam przez swoją byłą żonę.
Dodaj do tego oskarżenia o molestowanie, które pojawiły się w 2017 roku — i staje się jasne, dlaczego kariera reżyserska Afflecka zeszła na manowce.
Wygląda na to, że najgorsze ma już za sobą. Ben wziął się w garść — stał się twarzą Dunkin' Donuts, aktywnie gra (przyznajmy, głównie w mało wymagających filmach akcji), udziela jeszcze bardziej aktywnych wywiadów i wciąż produkuje nowe memy. W 2023 roku powrócił do reżyserii z filmem "Air" — historią o tym, jak Nike podpisało kontrakt z młodym Michaelem Jordanem. Całkiem solidny, profesjonalnie zrealizowany film z doskonałą obsadą i z jego najlepszym przyjacielem Damonem w roli głównej. Ale "Air" to nie "Gone Baby Gone": to przyzwoity, ale całkowicie bezpieczny biograficzny film, w którym nie ma nic osobistego, żadnego centralnego celu twórczego. - Prawdopodobnie widziałeś ten mem: Halle Berry radośnie ogłasza ze sceny: "Złoty Glob otrzymuje Ben Affleck", a zdumiony Quentin Tarantino w następnej chwili wypluwa swoje szampana.- Z biegiem czasu stało się jasne: jednym z największych talentów reżyserskich Afflecka jest dobieranie idealnej obsady bez polegania na gwiazdach pierwszej wielkości.Schemat dobrych filmów, które przechodzą niezauważone, nie jest niczym nowym — oto 10 świetnych filmów z zeszłego roku, które większość ludzi po prostu przeoczyła.
***
Trudno przewidzieć, co będzie dalej. Być może Affleck na zawsze pozostanie w kulturze popularnej jako facet z memów i człowiek stojący za najgorszym Batmanem i Daredevilem w historii — a może zdecyduje się jeszcze raz spojrzeć w otchłań i wrócić do robienia tego, co kocha najbardziej: kręcenia filmów o traumatyzowanych bohaterach i cytowania klasyków kina.
Mało prawdopodobne, że stanie się nowym Nolanem lub Scorsese — ale mi to wystarczy, że po prostu jest Benem Affleckiem. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego Nolan stał się tym wzorcem, według którego mierzy się wszystkich innych, nasz TOP-10 filmów Christophera Nolana: od dobrych do świetnych lepiej odpowie na to pytanie niż jakikolwiek krytyk.
Jak Affleck będzie zapamiętany?








