Utwórz
Recenzja Aliens: Colonial Marines

Recenzja Aliens: Colonial Marines

Rodion Ilin
10 czerwca 2025, 17:33

Over the past 10 years, the Alien xenomorph universe has taken several serious hits. Here we can recall mediocre films like "Alien vs. Predator" and weak attempts to recreate the confrontation between humans and Aliens in video games.

Wielu powiedziałoby, że porażka Aliens: Colonial Marines była tak nieoczekiwana jak meteoryt w Czelabińsku, i mieliby rację. Jak się okazało, filmy z rozgrywki, które Gearbox Software pokazywało graczom, opierały się na całkiem przyzwoitej wersji beta, z której wiele po prostu wyrzucono później.

Już wiadomo, że renomowani deweloperzy po prostu wciągali wszystkich w maliny, zapewniając, że są „prawdziwymi fanami serii”, „zwracając zwiększoną uwagę na jakość graficzną gry” i „nie spiesząc się z wydaniem, ponieważ tak skomplikowany projekt wymaga starannego dopracowania.” W rzeczywistości, Aliens: Colonial Marines to nic innego jak wersja przedpremierowa, której nikt nawet nie pomyślał o dopracowaniu, z masą niewybaczalnych wad.

And it all started out so well...
A wszystko zaczęło się tak dobrze...

Skandal, który wybuchł po tym, jak fani zjechali grę w swoich recenzjach, ujawnił poważne problemy organizacyjne w SEGA jako wydawcy. Przez osiem lat od ogłoszenia, prace nad Aliens: Colonial Marines prowadziły jednocześnie cztery różne studia, a chociaż cała wina za porażkę spada na Gearbox Software, SEGA powinna była szukać bardziej kompetentnych deweloperów, gdy tylko zaczęły się pojawiać opóźnienia. Co się właściwie stało, to to, że Gearbox był skupiony na Borderlands 2, a jedynie odwiedzał ciemnego konia TimeGate Studios kilka razy w sześciu miesiącach przed wydaniem Aliens: Colonial Marines.

Bezpośrednio po wydaniu gry pojawiło się wiele porównań między wersją demonstracyjną opublikowaną kilka miesięcy wcześniej a finalną wersją gry. Nic dziwnego, że porównania nie były na korzyść tej drugiej. Dlaczego Gearbox Software musiał zrezygnować z dynamicznych cieni, wysokiej jakości tekstur, całego szeregu lokacji i autentycznej atmosfery LV-426? Oczywiście, ponieważ nikt nie chciał opóźniać wydania gry „jeszcze raz”, a produkt musiał zostać wysłany do druku.

But take a look at the atmosphere of LV-526 (this is a screenshot from the demo). Everything was completely different back then
Ale spójrz na atmosferę LV-526 (to zrzut ekranu z dema). Wtedy wszystko wyglądało zupełnie inaczej

Bardzo, bardzo rzadko Aliens: Colonial Marines przypomina to, do czego dążyli deweloperzy. Mimo to, nie oczekuj żadnych elementów horroru — bez nowoczesnej grafiki i technologii dźwiękowych, to niemożliwe, więc gra przypomina bardziej kolejny Call of Duty. Zabijasz dziesięć xenomorfów, słuchasz, jak rozmawiają twoi towarzysze, zabijasz kolejną tuzin żołnierzy Weyland-Yutani i tak dalej. Sam projekt lokacji nie jest zły, ale znów, brak odpowiednich wizualizacji niweczy wysiłki projektantów.

A jednak wiemy, że w wersji demonstracyjnej wszystko wyglądało stosunkowo przyzwoicie. Tak, niektóre elementy wymagały dokończenia, ale ogólnie gra wyglądała całkiem szacownie. Mogła naprawdę przestraszyć, a wrogowie nie wyglądali jak klauni. A tło dźwiękowe było naprawdę dobre! Demo jasno pokazało, że oprócz protagonisty, w pobliżu były tylko hordy głodnych, syczących xenomorfów. Oglądając ponownie filmy z rozgrywki, staje się jasne, że jakość projektowania dźwięku została poświęcona na rzecz wydania gry.

Fabuła Aliens: Colonial Marines jest również bardzo słabo posklejana i zawiera wiele niespójności, mimo że SEGA twierdziła, że została zatwierdzona przez samą FOX. Może to prawda, ale prawdopodobnie całe rozdziały zostały usunięte przed wydaniem gry, a podobno zawierały główne części fabuły.

The co-op mode has absolutely nothing to boast about either
Tryb kooperacji również nie ma się czym pochwalić

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, trudno oczekiwać czegokolwiek w trybie dla jednego gracza, co mogłoby być chwalone. Ludzcy wrogowie okazali się mniej więcej przyzwoici, ale xenomorfy wyglądają wręcz komicznie i kreskówkowo. W ogóle nie budzą strachu, poruszają się prosto w kierunku gracza i umierają od jednego strzału. A finałowa walka z Królową Obcych w hangarze statku kosmicznego, gdzie gracz po prostu musi pociągnąć za dźwignię na kosmicznej katapulcie, jest żałośnie zła! Trudno sobie wyobrazić gorszą realizację — tak nudną i męczącą, że trudno to opisać słowami. Na dodatek, możesz ukończyć grę, nie oddając ani jednego strzału, a twoi sojusznicy teleportują się znikąd.

Tryb kooperacji Gearbox Software okazał się równie zły i cierpi na te same problemy, co kampania dla jednego gracza. Jeśli interesuje cię tryb wieloosobowy, to prawdopodobnie jedyny tryb wart spróbowania, ale nawet on jest nawiedzany przez liczne problemy z balansem.

Aliens: Colonial Marines Review

Patrząc na powyższą animację, chce się tylko powiedzieć: „Ludzie, sami to zepsuliście, teraz radźcie sobie sami — ja się wycofuję...”

    Fabuła
    4.0
    Zarządzanie
    6.0
    Dźwięk i muzyka
    5.0
    Rozgrywka
    5.0
    Grafika
    4.0
    4.8 / 10
    Aliens: Colonial Marines można polecić tylko z jednego powodu. To prawdziwy strzelanka w starym stylu, bez systemu osłon ani unikania, więc większość nowoczesnych graczy może uznać to za interesujący relikt z epoki dinozaurów. Autor tej recenzji, na przykład, spędził sporo czasu próbując dowiedzieć się, jak się schować... We wszystkich innych aspektach Aliens: Colonial Marines przegrywa z młodszymi konkurentami.
    Zalety
    — W ekstremalnie rzadkich przypadkach gra zaczyna przypominać to, co deweloperzy pokazali w zwiastunach rozgrywki.
    Minusy
    — Przestarzała grafika;
    — Powtarzalna rozgrywka;
    — Słabi i głupi wrogowie;
    — Zrujnowana przytłaczająca atmosfera;
    — Krótka kampania dla jednego gracza;
    — Tryb kooperacji bez wartości.
    O autorze
    Komentarze0