Far Cry 5 — kontynuacja serii przygodowych strzelanek z widokiem z pierwszej osoby. Witaj w stanie Montana — po raz pierwszy w serii wydarzenia gry rozgrywają się... Więcej informacji
Ukończyłem Far Cry 5 i bardzo chciałem podzielić się swoimi wrażeniami.
Krótko mówiąc, moja ocena to 6/10. Nie jest to gówno, ale też nie sprawiło mi szczególnej przyjemności.
Mówiąc dokładniej, gra pozostawiła we mnie mieszane uczucia. Jak już wspomniałem, nie jest to ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥, ale kiedy zaczynam się nad nią zastanawiać i analizować, w co grałem, to nie wychodzi mi to najlepiej.
Seria Far Cry, w większości, jakoś mnie ominęła. Wiedziałem, że istnieje, ale nie podobały mi się ani pierwsza, ani druga część, więc szybko je porzuciłem. Nie grałem nawet w 3. ani 4. część, a jedynie Far Cry Blood Dragon ukończyłem w pełni i mi się spodobał, ale o tym później.
Przyglądałem się piątce od jakiegoś czasu, od czasu zwiastunów. Sceneria amerykańskiego interioru, wszyscy ci kultyści, wszystko wydawało się wyjątkowe i nietypowe, a wciąż wydaje się to tak rzadkie w grach. I tak, z ogromną zniżką, w końcu kupiłem grę i zacząłem grać.
Och, od czego zacząć? Cóż, prawdopodobnie od pierwszych wrażeń. Na początku wszystko mi się podobało. Pierwsze godziny z grą, a nawet pierwszy obszar, który wyzwoliłem, były bardzo przyjemne. Jak wspomniałem, sceneria amerykańskiego interioru, jego klimat... Ciekawy pomysł, pierwsza ucieczka przed kultystami. I na początku misje wydały mi się zróżnicowane i interesujące. Ucieszyła mnie również piękna, żywa grafika, a na moim dość budżetowym komputerze liczba klatek na sekundę była dość stabilna (55-60) nawet przy bardzo wysokich ustawieniach. Scenki przerywnikowe wyglądają pięknie, z wysokiej jakości animacjami twarzy, a na twarzy Josepha Seeda widać każdy włos. Wszystko było w porządku, ale...
To pewnie mój osobisty problem, ale gry takie jak ta, a powiedziałbym nawet, że gry Ubisoftu, nie potrafią kończyć się punktualnie. Może niektórzy lubią eksplorować lokacje przez 100 godzin, ale ja nie. Im dłużej grałem, tym bardziej widoczne stawały się jej wady.
Po pierwsze, teren. Jak zawsze, osoby odpowiedzialne w Yubi wykonały świetną robotę, tworząc lokacje. Wszystko jest piękne, a jak już wspomniałem, sama sceneria jest świetna, nawet jeśli jest bardziej przyziemna niż w RDR2. Ale spędziłem 65 godzin grając w kampanię i mam już dość otoczenia. Na przykład w RDR2 mieliśmy okazję przemierzać śnieżne lokacje, obszary bagienne i pustynie, ale tutaj jest dokładnie tak samo. Nie porównuję gier i rozumiem, że w FC5 cała akcja rozgrywa się w jednym, odizolowanym dystrykcie. To tak, jakby gra trwająca ponad 50 godzin powinna mieć bardziej zróżnicowane lokacje, albo żeby gra nie trwała ponad 50 godzin.
Po drugie, gra ma około 150 zadań, w tym zadania fabularne („zadania fabularne” – haha, ale o tym później), zadania poboczne i sekrety. To dużo… Bardzo dużo. Problemem nie jest ilość; problemem, jak zawsze w przypadku Ubisoftu, jest jakość. Jest kilka misji etapowych, które są fajne i dają mnóstwo frajdy, ale toną w rutynowych zadaniach. Pisząc to, zdałem sobie sprawę, że problemem nie jest nawet ich rutyna, ale brak kierunku. Misje etapowe nie były szczególnie oryginalne, ale ciekawe sytuacje ratowały sytuację. Naprawdę podobało mi się wożenie małżeństwa do szpitala położniczego, mimo że to w zasadzie podróż z punktu A do punktu B. Ale większość misji to „przyjedź, posprzątaj/uratuj/zabierz i przywieź/wysadź w powietrze”, i to niekoniecznie jest złe, to otwarty świat, ale… ~150 misji.
Po trzecie, może to tylko moje osobiste uprzedzenie, ale gra jest dziwnie pozycjonowana. Chodzi mi o to, że wiele rzeczy w grze jest poważnych: początek, przerywniki filmowe, śmierci NPC-ów są przedstawione jak tragedie, ale przez resztę czasu to szmira. Jest wszędzie i we wszystkim, w dialogach, zadaniach, wydarzeniach. Nie, nie mam nic przeciwko żartom, znowu „Blood Dragon FC” to jeden wielki żart i to mi się podobało, ale to nie ma tu nic do rzeczy. Ostatecznie nie wierzysz w to, co się dzieje. Jest też dysonans: ogromne hordy kultystów, które mają wszystkich zastraszać, ale zgodnie z fabułą stanowią niewielką grupę, a gra sprawia wrażenie, jakby wszyscy inni wkroczyli na terytorium kultystów.
I po czwarte, fabuła, a raczej jej brak. Jest dosłownie nieistniejąca, kompletnie nieistniejąca. To znaczy, spójrzcie, wszyscy znają fabułę: nieudana próba aresztowania Josepha Seeda (przywódcy kultu), po której nasz bohater wyrywa się z jego szponów i wyrusza na ratunek Hope County, a następnie... ratuje je. To koniec, przepraszam za spoilery. Jeśli ktoś doczytał aż do tego momentu, pamiętacie, jak się śmiałem z zadań nazywanych w grze zadaniami fabularnymi? Cóż, zadania fabularne w grach zazwyczaj ujawniają fabułę (o dziwo), ale tutaj zadania „fabularne” niczym nie różnią się od zadań pobocznych, a niektóre można nawet pominąć. Na przykład, zostajemy poproszeni o prowadzenie ciężarówki zbudowanej przez ojca jednej z postaci lub o uwolnienie więźniów. Nie trzeba dodawać, że wykonanie tych zadań nie ujawnia fabuły. Jedynym ich powiązaniem z fabułą są kultyści, którzy ukradli ciężarówkę lub wzięli zakładników. Jedynym celem zadań jest wypełnienie wskaźnika oporu, podobnie jak wszelkie działania przeciwko kultystom. Wskaźnik w każdej z trzech głównych lokacji ma cztery punkty kontrolne, niczym punkty kontrolne. Po dotarciu do każdego z nich, czy tego chcemy, czy nie, spotkamy bossa lokacji. Trzy razy wygłosi on jakieś pretensjonalne bzdury, które, ponownie, w ogóle nie posuwają fabuły do przodu; zostajemy po prostu przedstawieni antagonistom, a za czwartym razem czeka nas walka z bossem. Zabijamy więc trzech złoczyńców i idziemy walczyć z głównym, i to wszystko. NPC giną na naszych oczach, „tragedia, tragedia”, ale ich widzieliśmy, a przerywnik filmowy to po prostu iluzja; nie pamiętam nawet ich imion, nie mówiąc już o uczuciach. Poza pewnym tłem biograficznym złoczyńców, nie dowiadujemy się niczego przez całą grę. Kolejnym nonsensem w scenariuszu jest to, że wszystkie nasiona miały łatwą okazję zabić bohatera, każde mniej więcej trzy razy, ale ¯_(ツ)_/¯.
Krótko mówiąc, gra miejscami mi się podobała i nie mogę nazwać jej złą, ale to gra rozrywkowa, a takie gry szybko mnie nudzą. Gdyby była porządna, interesująca fabuła i nie przejmowałbym się 150 zadaniami, albo odwrotnie, 20-30 wybranymi zadaniami i 20 godzinami rozgrywki, to ta bezwartościowa fabuła byłaby znośna. Ale tak jak jest... żałuję, że zmarnowałem TAK dużo czasu; szkoda, że nie było 30 godzin mniej.
Прошел фар край 5 и чет захотелось поделиться впечатлениями.
Если сразу и коротко, то моя оценка 6/10. Не фигня, но и радости особой не доставила эта игра.
Если более развернуто, то игра оставила неоднозначное впечатление. Как я сказал, игра не ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥, но когда начинаю задумываться и как то анализировать во что я играл, получается не очень.
Вообще серия фар край, по большей части, как-то обошла меня стороной, я прекрасно знал о ее существовании, но ни первая мне не зашла, ни вторая и я их бросил на ранней стадии, 3-ю и 4-ю вообще не играл и лишь Фар Край блад драгон я прошел полностью и с удовольствием, но об этом чуть позже.
На 5-ю я давно засматривался, еще с трейлеров, как-то зацепил меня сеттинг американской глубинки, все эти сектатнты, всё это казалось чем-то неизбитым и необычным, да и кажется до сих пор, такого как-то мало в играх. И вот по большущей скидке я все же купил игру и начал играть.
Ооох с чего начать? Ну наверное с первых впечатлений. По началу все нравилось. Первые часы игры и даже первая область которую я освобождал дарили очень приятные впечатления. Как я и сказал, антураж американской глубинки этот ее колорит... Интересная завязка, первый побег от сектантов. Да и миссии, по началу, мне показались разнообразными и интересными. Радовало еще и то что в игре очень красивая, сочная графика, а еще на моем довольно бюджетном компе на очень высоких настройках был весьма стабильный фреймрейт (55-60). Очень красиво выглядят катсцены в которых прям качественная лицевая анимация и виден каждый волосок на лице Иосифа Сида. И все было хорошо, но...
Это наверное, все же моя личная проблема, но подобные игры, я бы даже конкретно сказал, игры от юбисофт, не умеют вовремя закончится. Т.е. кому-то возможно нравится 100 часов зачищать локации, но не мне. И чем дольше я играл в игру, тем больше ее недостатков мне бросались в глаза.
Во-первых местность. Как всегда люди ответственные в Юби, за создание локаций молодцы, все очень красиво и как я уже сказал сам сетинг, все круто, хоть и в отличии от РДР2 более приземленно. Но я провел в игре 65ч проходя компанию, и местность мне приелась. В той же РДР2, мы и в снежных локациях были и в болотистых местностях и пустынях, а тут все одно. Я не сравниваю игры и я понимаю, чтот в ФК5 всё действо происходит в одном отдельно взятом округе, просто как буд-то в игре на 50+ часов должно быть более разнообразные локации или игра должно быть не на 50+ часов.
Во-вторых в игре примерно 150 заданий, среди них и сюжетные ("сюжетные"-хах, но об это потом), побочные и тайники. Это много... Очень много. И проблема не в их количестве, проблема как всегда у юбисофт в качестве. Задания с постановкой есть и они прикольные и доставляют много фана, но они тонут в рутинных заданиях и пока я писал, понял, что дело даже не в их рутине, а именно в отсутствии той самой постановки, потому как те задания что были срежиссированы не блистали оригинальностью, но интересные ситуации спасали дело, очень понравилось везти семейную пару в роддом, хотя по сути это путь из точки А в точку Б. Но большинство заданий это "приди, зачисти/спаси/возьми и принеси/ взорви" и это не так что бы плохо, опенворлд же, но... ~150 заданий.
В-третьих опять же может чисто мой загон, но игра как-то странно себя позиционирует. Я имею в виду, что в игре много вещей как бы на серьезных щщах, завязка игры, сюжетные кат сцены, смерти нпс прям как трагедии подаются, но во все остальное время происходит трешак, он везде и во всем, в диалогах, в квестах, событиях. Нет я не против шуток, опять же "ФК Кровавый дракон" один сплошной прикол и мне это понравилось, но тут ни то ни се. В итоге не веришь в происходящее. Диссонанс так же вызывает, огромные полчища сектантов, которые по идее и держат всех в страхе, но являются, по сюжету, малочисленной группой, а по игре складывается впечатления что это все остальные вторглись на территорию сектантов.
Ну и в-четвертых — сюжет, а вернее его отсутствие. Его буквально нет, вообще. Т.е. смотрите, завязку все знают, это неудачная попытка арестовать Иосифа Сида (главы секты), после этого наш герой убегает из его рук и начинает спасать округ Хоуп, а потом... спасает. Все конец, сорян за спойлеры. Если кто дочитал до сюда, то помните я усмехался квестам которые в игре зовутся сюжетными? Так вот, обычно сюжетные квесты в играх раскрывают сюжет (неожиданно), но тут квесты "сюжетные" ничем не отличаются от побочных и некоторые даже можно пропустить. К примеру нас просят пригнать грузовик который смастерил отец одной героини или освободить пленных, надо ли говорить, что прохождение этих квестов не раскрывает сюжет? Всё что связывает их с сюжетом это сектанты, которые угнали тот самый грузовик или захватили заложников. Все для чего служат квесты это заполнение шкалы сопротивления, как впрочем любые действия против сектантов. Шкала в каждой из 3х основных локаций имеет 4, как бы чекпоинта, при достижении каждого из которых, хотим мы того или нет, будем встречаться с боссом локации, 3 раза он будет нам втирать какую-то претенциозную чушь, которая, опять же, ни как не развивает сюжет, мы просто знакомимся с антагонистом, а на 4й раз боссфайт. Так мы убивает 3х злодеев и идем сражаться с главным и всё. На наших глазах умирают нпс, "трагедия трагедия", но мы их видели 1ну катсцену это просто болванчики я даже имен их не помню, что уж о чувствах говорить. Кроме какой никакой биографии злодеев мы за всю игру ничего не узнаем. А еще сценарный бред заключается в том, что у всех из сидов была легкая возможность убить героя, раза по 3 у каждого, но ¯_(ツ)_/¯.
Короче местами мне игра понравилась, и я не могу назвать ее плохой, но это игра из разряда развлеки себя сам, а такие игры мне быстро наскучивают. Имелся бы тут неплохой сюжет за которым интересно бы было следить и пофиг на 150 квестов или наоборот 20-30 отборных квестов и продолжительность часов на 20 и тогда можно было бы терпеть никакущий сюжет, а так... Я жалею о ТАКОМ количестве потраченного времени, часов бы на 30 поменьше.