Halo: Recenzja Kampanii Evolved. Piękny, ale problematyczny remaster, który jest przedstawiany jako remake
W ciągu ostatnich kilku lat Halo przekształciło się z legendarnej franczyzy w taśmę produkcyjną nieudanych sequeli, wyśmiewanych nie tylko przez casualowych graczy, ale także przez oddanych fanów. Jeśli wcześniej oglądanie zwiastunów trzeciej części lub Reach dosłownie zapierało dech w piersiach, to wszystko, co wyszło nie z pióra Bungie, wywoływało jedynie ziewanie i chęć obejrzenia czegoś innego. 343 Industries po prostu nie potrafiło uchwycić tego specyficznego klimatu Halo. I mimo że Halo Infinite to przyzwoita gra pod względem rozgrywki, jej fabuła, kierunek i decyzje projektowe były dalekie od idealnej formuły ustalonej przez Bungie.
Halo: Campaign Evolved to remake pierwszej gry, która powinna stać się fundamentem dla kolejnego rebootu franczyzy. Xbox nawet przemianował 343 Industries na Halo Studios, sugerując, że seria ma otrzymać nowego ducha i powrócić do grona kluczowych projektów. Z jednej strony pomysł na remake nie jest najgorszy: deweloperzy mogliby dokładnie zbadać Unreal Engine 5, który będzie używany we wszystkich kolejnych grach, a co najważniejsze, odkryć „magii Bungie” i nauczyć się, jak tworzyć blockbusterowe tytuły. Z drugiej strony, uczynienie remake'u 25-letniej gry angażującym i interesującym zadaniem nie jest łatwe. Jak więc w końcu wygląda Halo: Campaign Evolved i czy może dać nowym graczom te same emocje, które kiedyś dawała oryginał? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdują się w naszej recenzji.
Platforma: PC (i7-9700K, NVIDIA RTX 4080, 32 GB RAM);
Czas gry: 9 godzin.
Wymagania systemowe:
Minimalne: Core i7-10700K / Ryzen 5 3600, 16 GB RAM, RX 6600 / RTX 2060 Super, SSD (NVMe) 100 GB;
Zalecane: Ryzen 7 7700 / Core i7-12700K, 32 GB RAM, RX 9070 / RTX 3080 Ti, SSD (NVMe) 100 GB.
Czy to naprawdę remake?
Oryginalne Halo z 2001 roku to produkt swojego czasu. Strzelanka na konsolę z wygodnymi kontrolami, interesującą sztuczną inteligencją, charakterystycznym kierunkiem, intrygującą grafiką i niezapomnianą ścieżką dźwiękową. Halo po prostu nie miało konkurencji, dlatego bardzo szybko zdobyło status kultowy. Jednak nie każda kultowa klasyka przetrwa próbę czasu. Daj nowoczesnemu graczowi Fallout 2 lub pierwszego Deus Ex — a z pewnością skrzywi się z niesmakiem. Nawet jeśli do tych gier dołączysz nowoczesną grafikę, nie staną się lepsze. Głównym problemem są przestarzałe decyzje projektowe, które trudno docenić w dzisiejszych czasach. W 2011 roku pierwsze Halo otrzymało dużą remasteryzację z podtytułem Anniversary, za którą 343 Industries i Saber Interactive przerysowały całą grafikę, zachowując jednocześnie niezmienioną podstawową rozgrywkę. Fani byli niewątpliwie zachwyceni ponownym wydaniem, ale nowi gracze, po spróbowaniu gry, nie mogli zrozumieć: jak to stało się kultową klasyką?

Z Halo: Campaign Evolved chciałem otrzymać „prawdziwy” remake pierwszej gry w serii, który poprawiłby wszystkie przestarzałe momenty, wyciął nieudane decyzje projektowe, odświeżył rozgrywkę, zachowując jednocześnie kluczowe mocne strony: niezapomnianą atmosferę i przyzwoitą fabułę. W końcu to kluczowa różnica między remakiem a remasterem. Jednak po ukończeniu gry trudno nazwać Halo: Campaign Evolved remakiem. Tak, Halo Studios nieco poprawiło broń, zmieniło długość niektórych lokacji tu i tam oraz naprawiło kilka problematycznych momentów oryginału. Ale w zasadzie to wciąż to samo Halo: Combat Evolved od Bungie — z ociężałymi animacjami przeładowania, monotonnymi korytarzami, przedłużonym strzelaniem do wrogów i staroszkolnym duchem. Krótko mówiąc, kolejny produkt dla oddanych fanów, którzy nie przejmują się opiniami nowej publiczności.
Historia remaku jest niemal identyczna z oryginałem. Protagonista Master Chief budzi się podczas nagłej inwazji obcych na flagowy statek. Uciekając, ląduje na tajemniczej planetę w kształcie pierścienia, która okazuje się być bronią masowego rażenia. Pomimo całej swojej prostoty i bezpośredniości, główny wątek pierwszego Halo, nawet 25 lat później, nie wydaje się być drugorzędnym sci-fi — w dużej mierze dzięki starannie przemyślanemu uniwersum, dobrej reżyserii i bliskiemu powiązaniu scenariusza z rozgrywką (przeczytaj nasz materiał: Najlepsze gry kosmiczne na PS4 i PS5: Ekskluzywy i hity na PlayStation).

Autorzy remake'u dodali nowe przerywniki do fabuły, wzmacniając wątek narracyjny i kładąc fundamenty pod kolejne sequela. Ogólnie rzecz biorąc, remake okazał się bardziej filmowy i spektakularny niż oryginał, ale wciąż są pewne nieudane ikoniczne sceny, które Bungie kiedyś reżyserowało z dużo większym wysiłkiem. Jednak jeśli nie jesteś fanem serii lub grałeś w pierwszą część około dziesięciu lat temu, możesz nawet nie zauważyć tych reżyserskich problemów.

Nie ma sensu rozwodzić się nad fabułą Halo: Campaign Evolved i szczegółowo opisywać, które konkretne ujęcia zostały zmienione w remake'u i jak różnią się od oryginału. Dzięki bogatym wizualizacjom, zwiększonej szczegółowości i braku ograniczeń technicznych, gra wygląda dobrze. Co najważniejsze, fabuła nie została przepisana ani dostosowana do współczesnej publiczności, a naprawdę nie czujesz potrzeby czepiania się kątów kamery i ogólnej reżyserii. Zwłaszcza że oryginał, który kiedyś zachwycał swoją narracją i nietypowymi przejściami, teraz bardziej przypomina artystyczne dzieło gier niż blockbuster (więcej about: Najlepsze gry kosmiczne na PS4 i PS5: Ekskluzywy i hity na PlayStation).
Jak po raz pierwszy odkryłeś serię Halo?
Jeszcze raz, stąpając po tej samej grabie
Zaktualizowane przerywniki i całkowicie nowa oprawa wizualna są ważne, ale wciąż drugorzędnymi elementami remaku. O wiele ważniejsze jest to, jak gra się w twoich rękach, ponieważ Halo zawsze koncentrowało się na rozgrywce. I niezależnie od tego, jak dobre są mechaniki strzelania czy jak inteligentni są wrogowie, wszystkie gry z serii mają jeden konkretny problem, który przenosi się z części na część — balans. Jeśli nigdy nie grałeś w Halo i zdecydujesz się przejść przez nią na normalnym poziomie trudności, prawie na pewno czeka cię najbardziej nudna, monotonna i bezbarwna strzelanka, jaką można sobie wyobrazić. Problem ten jest znany nie tylko fanom franczyzy, ale także deweloperom. A jednak ci ostatni nawet nie próbowali nic zrobić w kwestii balansu w remaku, ponownie zmuszając graczy do ręcznego wyboru poziomu trudności.

Grając na normalnym poziomie trudności, po prostu nie zrozumiesz, czym Halo różni się od innych strzelanek. Strzelanie nie będzie zbyt ekscytujące, animacje będą pozbawione dynamiki, a same strzelaniny staną się nudne i monotonne już po drugiej godzinie. I wydawałoby się, że gracz po prostu musi zwiększyć poziom trudności — a rozgrywka natychmiast zabłyśnie nowymi kolorami. Ale albo deweloperzy w Halo Studios zepsuli coś w logice AI wrogów, albo celowo uprościli rozgrywkę jeszcze bardziej, ponieważ zmiana poziomu trudności nie ma wpływu na doświadczenie z gry. To pierwsza gra w serii, w której nie martwiłem się o pozycjonowanie, nie łączyłem broni, nie chowałem się za osłonami i nie zwracałem zbytniej uwagi na kolor obcej zbroi, aby zdecydować, której broni użyć.
W sekcjach korytarzy wrogowie po prostu pędzą na oślep i nawet nie myślą o własnym bezpieczeństwie. Z ulepszonym karabinem szturmowym (więcej o tym później) możesz bez wysiłku oczyścić całe poziomy bez zmiany broni — i to na poziomie trudności Heroic. Na otwartych arenach remake wciąż oferuje jeden z najlepszych sandboxów, gdzie myślenie jest znacznie ważniejsze niż celowanie bezpośrednio w wrogów. Ale to tylko dlatego, że jest zbyt wielu obcych, a oni znacznie częściej używają granatów niż w oryginale. W przeciwnym razie te zabawne sytuacje z poprzednich gier w serii — jak wróg po prostu wyrzucający Szefa z Warthoga i przejmujący wieżyczkę — prawie nigdy się nie zdarzały.

Drugi poważny problem oryginału — nierówność interesujących misji i sytuacji — również nie został naprawiony. Niektóre segmenty są zbyt rozciągnięte w monotonnych korytarzach, które, choć ładniejsze dzięki nowej grafice, wciąż są tylko korytarzami. Poziom „Biblioteka” został skrócony w porównaniu do oryginału, ale nie przestał być monotonny i męczący. Następny rozdział „Dwie zdrady” pozostaje równie nudny. Poziomy zyskały szczegółowe tekstury i nowe oświetlenie, ale z powodu surowych decyzji projektowych, w pewnym momencie po prostu nie ma nic, co przyciągałoby wzrok.
Tylko w otwartych przestrzeniach gra naprawdę błyszczy. Tutaj masz pojazdy i przynajmniej pewne planowanie działań. Nawet na wyższych poziomach trudności nie możesz po prostu wskoczyć w tłum i strzelać do wszystkiego, co żywe. Musisz ustalić, z kim będziesz walczyć i ocenić ogólny poziom zagrożenia przed działaniem. W tych momentach remake przypomina trochę oryginalne Halo.

Dodatkowo autorzy wprowadzili celowe poprawki do rozgrywki, które nie są szczególnie zauważalne, jeśli nie grałeś w oryginał od dłuższego czasu. Na przykład fizyka pojazdów została przerobiona, a Warthog teraz przypomina ten z Halo: Reach. Animacje i zachowanie AI z kolei zostały zaczerpnięte ze wszystkich nowoczesnych odsłon jednocześnie. Arsenal został rozszerzony o nowe bronie, a stare otrzymały ulepszenia, teraz przypominające te przedstawione w Infinite. Podstawowy karabin szturmowy, który chciałeś porzucić jak najszybciej w oryginale, stał się ostateczną bronią, z którą możesz ukończyć całą grę, zapominając o wszystkich innych broniach. Tak, to łamie pierwotny zamysł, gdzie ludzkie bronie były nieskuteczne przeciwko obcym tarczom, ale nie byłem szczególnie zmartwiony — teraz mogłem skupić się na strzelaniu, nie potrzebując przeszukiwać ciał w poszukiwaniu zamienników. Twórcy nawet pozbyli się apteczek na rzecz auto-regeneracji. I jest całkiem sporo takich drobnych zmian, więc nie myśl, że Halo Studios po prostu zaktualizowało grafikę.
Najzabawniejsza część to to, że nawet te zmiany spotkały się z dość surową reakcją ze strony społeczności fanów. Szczególna krytyka dotyczyła dodanej funkcji sprintu, która poważnie zmienia rytm całej kampanii fabularnej. A swoją drogą, pasuje to doskonale. Wcześniej wspomniałem o długich i monotonnych korytarzach — cóż, bieganie przez nie jest teraz znacznie przyjemniejsze (związane: Najlepsze strzelanki pierwszoosobowe: Top FPS na PC, PS4, PS5, Xbox i Switch).

Nowa funkcja remastera to trzy nowe misje osadzone rok przed wydarzeniami głównej gry. W fabule, Chief i sierżant Johnson przeprowadzają operację ratunkową, aby uwolnić piechotę uwięzioną na statku Sojuszu. Chociaż historia dodaje odniesienia do uniwersum Halo, wydaje się być wypełniaczem akcji zbudowanym na wyświechtanych kliszach. Niestety, w tych misjach nie zobaczysz nic nowego. Halo Studios nawet nie próbowało pracować nad projektowaniem misji i dodało więcej nudnych biegów przez korytarze statków, strzelając do hord wrogów. Jakbyśmy nie mieli tego dość w głównej grze. Jedyną zapadającą w pamięć częścią była bitwa powietrzna, ale skończyła się tak szybko, że nawet nie miałem czasu, aby w pełni się nią cieszyć.
Campaign Evolved nie ma nic nowego do zaoferowania. Nie ma trybu wieloosobowego. Będziesz musiał zadowolić się nudnymi poziomami bonusowymi i kooperacją, której zresztą nie popieram: negatywnie wpływa na immersję w główną fabułę i znacznie ułatwia już i tak niezbyt wymagające bitwy (więcej: Najlepsze gry kooperacyjne 2026: 290+ propozycji na PC, PS5, Xbox i Switch).

Piękne, ale bezduszne
Nowa grafika to to, dla czego stworzono remaster. Halo: Campaign Evolved działa na Unreal Engine 5 i oferuje bardzo imponującą grafikę według współczesnych standardów branżowych. Jednak przesunięcie w kierunku fotorealizmu, nadmierne użycie odbić i nadmierny kontrast negatywnie wpłynęły na ogólny styl i kierunek artystyczny. Jeśli pokazano by ci dowolny losowy kadr z przeszłych gier Halo, natychmiast rozpoznałbyś, z której gry pochodzi. Ale jeśli pokażesz zrzut ekranu z remaku, prawdopodobnie zaczniesz wymieniać wszystkie ostatnie gry na silniku Unreal Engine 5. (Przeczytaj nasz artykuł: Halo: Campaign Evolved zmierza na PS5. Czego oczekiwać od ponownego wydania na UE5).

Jeśli nie skupiasz się na estetyce, Halo: Campaign Evolved może dostarczyć pięknych krajobrazów, szczegółowych lokalizacji i przyjemnego oświetlenia. Gra wygląda szczególnie dobrze w otwartych przestrzeniach. Ale ponieważ większość przygody toczy się w monotonnych korytarzach, nie możesz naprawdę cieszyć się wizualizacjami. Bieganie przez te same ogromne pomieszczenia z błyszczącymi powierzchniami jest równie męczące, jak w oryginale z jego błotnistymi teksturami i kanciastymi obiektami. Na mapach jest niewiele obiektów, a naprawdę zapierające dech w piersiach miejsca, które chciałbyś podziwiać z dala od walki, można policzyć na jednej ręce.

Modele postaci i wrogów wyglądają świetnie. Broń jest dobrze zaprojektowana, ale animacje strzelania i przeładowania psują przyjemność z walki. Wydaje się, że Halo Studios nie ma pracowników zaznajomionych z bronią palną ani specjalistów, którzy rozumieją dynamikę starć.

Optymalizacja w Halo: Campaign Evolved jest na poziomie „Unreal Engine 5 prosto z pudełka.” Spadki klatek, tańce z tamburynem dla stabilnej wydajności i inne nieprzyjemne momenty utraty FPS — wszystko to jest obecne. Grałem w remake na PC i byłem szczerze zaskoczony liczbą artefaktów graficznych, które zobaczyłem. W otwartych przestrzeniach efekty światła i cienia rozkładały się na małe punkty, co było męczące dla oczu. W tym samym czasie odległe obiekty często były rozmyte, jakbym uruchomił grę na PS5.
Jakie gry w tematyce Halo chciałbyś zobaczyć w przyszłości?
***
Halo: Campaign Evolved to kolejny kontrowersyjny powrót klasyki, który bardziej przypomina solidny remaster niż pełnoprawny remake. Projekt nie przyniósł nic nowego i, poza grafiką, nie ma się czym chwalić. Balans w grze, już dość dyskusyjny, okazał się całkowicie zepsuty: AI wrogów już nie próbuje przechytrzyć gracza, broń stała się bardziej śmiercionośna, a tylko dodana funkcja sprintu sprawia, że gra wydaje się żywsza, pozwalając na przebiegnięcie przez nudne i monotonne poziomy korytarzy. Tak, wizualizacje są imponujące, ale z powodu problemów z optymalizacją i artefaktów graficznych trudno je naprawdę docenić.
Campaign Evolved stało się poligonem doświadczalnym dla Halo Studios, gdzie deweloperzy testowali Unreal Engine 5, a Microsoft po prostu postanowił sprzedać to pod przykrywką pełnoprawnej gry. Szybko złożone misje prequelowe zdecydowanie nie są warte zakupu tego pseudo-remake'u. Jednocześnie Halo jest ważnym kamieniem milowym w branży gier i zasługuje na twoją uwagę. Jeśli naprawdę chcesz zagłębić się w temat, lepiej zdobyć Master Chief Collection. Ma działający tryb wieloosobowy i wszystkie najlepsze gry w serii stworzone przez Bungie.