Utwórz
5 listopada 2015

Bastion nie zrobił na mnie wtedy wrażenia, ale odcisnął swoje piętno nie tylko piękną grafiką, ale także fabułą i całkiem niezłym zakończeniem. Nie mogę powiedzieć, że mi się podobał, ale zawsze pojawiał się narrator, który odwracał uwagę od rozgrywki, która szybko stawała się nużąca. Transistor jest praktycznie taki sam.

Zamiast narratora mamy teraz mówiący miecz, a rozgrywka stała się bardziej taktyczna. Moje uwielbienie dla walki turowej jest niezaprzeczalne, ale niestety, tutaj również szybko się nudzi, ponieważ trzeba znaleźć najwygodniejszą kombinację, czyli element gry, który działa. Grafika jest tu również wspaniała, bez wątpienia, ale nasz miecz nie mówi tak pięknie i nie ma za co się złapać. Mówiąc wprost, nie odwraca to uwagi od monotonii rozgrywki. I właśnie z tego powodu bardzo niechętnie wracałem do gry i z niecierpliwością szukałem rozrywki przez prawie dwie trzecie gry. Na szczęście fabuła nabrała tempa pod koniec.

No cóż, oto sedno sprawy. Fabuła opowiada historię cichej śpiewaczki Red i odkrycia jej miecza, a także o robotach-spermach i intrygach, które rozprzestrzeniły się po mieście. Nawet po dowiedzeniu się, kto to spowodował, osobiście nie dostałam kilku odpowiedzi, ale mogłam je łatwo odgadnąć na podstawie dostępnych informacji, choć nie wszystkich! I wiecie, fabuła jest tu po prostu sposobem na pokazanie relacji między dwiema postaciami: bohaterką Red i jej mieczem. Dość ciekawie jest sprawić, że poprzez niekończący się monolog bohatera zaczynamy odczuwać do niego sympatię, a drobne sceny są na swój sposób zapadające w pamięć. Jednak w tle ta sama rutyna daje nam tylko kilka chwil fabuły przed finałem.

Dopiero pod koniec fabuła naprawdę nabiera tempa, relacje między postaciami wydają się silniejsze, grafika sięga zenitu, zupełnie jak w Bastionie, a zakończenie... Piękne. Szczerze mówiąc. Grając, rozważałem, czy nie dać grze dwójki, bo rutyna nie została zbyt dobrze przerwana, ale zakończenie było po prostu pięknie zrobione. Nawet finałowy zwrot akcji nie jest zaskakujący, a wręcz przeciwnie, dodaje ostateczny szlif pięknemu obrazowi, który widziało się tylko w połowie.

3 na 5

Autorzy wciąż mają swój czarujący, osobliwy styl opowiadania historii, który naprawdę błyszczy w finale, ale oryginalna rozgrywka staje się strasznie nudna. Trudno powiedzieć, komu poleciłbym Transistor. Twórcy mogliby z łatwością stworzyć porządną nowelę, ale na szczęście doskonale rozumieją, czego gracz mógłby doświadczyć, będąc uczestnikiem historii, a nie obserwatorem. Brawo dla nich za to.

Recenzja została przetłumaczona Pokaż oryginał (RU)Pokaż tłumaczenie (PL)

В своё время, Бастион не произвёл на меня впечатление, однако оставил свой отпечаток не только прекрасным артом, но и повествованием, а так же вполне классной концовкой. Не могу сказать, что играл в него с удовольствием, но всегда был рассказчик, благодаря которому мы отвлекались от геймплея, который вполне быстро приедался. Транзистор практически такой же.

Вместо рассказчика теперь с нами говорящий меч, а геймплей ушёл в тактику. Бесспорна моя любовь к пошаговым боям, но к сожалению, здесь они так же быстро приедаются ввиду того, что находишь самую удобную для тебя комбинацию, работающую часть игры. Арт здесь так же великолепен, спору нет, но наш меч не столь красиво говорит и не так часто что-то, за что можно было бы зацепиться. Проще говоря – он не отвлекает от однообразия геймплея. И именно из-за этого, я очень неохотно возвращался в игру и охотно хотел отвлечься почти две трети прохождения. К счастью под конец сюжет начал набирать обороты.

Суть ведь в чём. Сюжет рассказывает о молчаливой певице Ред и найденом её мече, а так же о распространившихся по всему городу спермо-роботах и интригах. Даже узнав кто стал этому причиной, лично я не получил некоторые ответы, но вполне их мог додумать на основании того, что есть, хотя не все! И знаете, сюжет тут лишь способ показать отношение двух персонажей: героини Ред и её меча. Довольно интересно сделать так, что через нескончаемый монолог героя мы начинаем чувствовать к нему симпатию и мелкие сценки как-то по своему запоминаются. Хотя фоном всё та же рутина лишь несколько раз до финала давая нам сюжет.

Лишь к финалу сюжет набирает обороты, отношения героев каким то образом ощущаются сильнее, арт показывает себя на пике как в Бастионе и финал… Красивый. Вот честно. На момент прохождения думал быть подонком и поставить игре 2 балла т.к. рутина разбавлялась не так уж хорошо, однако финал просто был сделан очень красиво. Даже файнал твист не сколь удивляет, сколь даёт последний штрих красивой картине, на которую ты смотрел лишь в пол глаза.

3 из 5

Авторы по-прежнему имеют свою чарующую странную манеру повествования, которая в финале отлично выстреливает, однако оригинальный геймплей до жути приедается. Сложно сказать кому бы я посоветовал Транзистор. Разрабы могли бы спокойно создать неплохую новеллу, но к счастью они прекрасно понимают, что может ощутить игрок, если в истории он будет участником, а не наблюдателем. В этом им поклон.

Komentarze 0