Rok 2026 okazał się wyjątkowo udany dla gier kooperacyjnych — i to nie tylko za sprawą zalewu produkcji typu „friendslop” na popularnych launcherach. Dostaliśmy też kilka wielkoskalowych strzelanek sesyjnych, gier logicznych stworzonych z myślą o wspólnym przechodzeniu oraz kilkanaście godnych uwagi survivalowych sandboksów. Niektóre z najciekawszych tytułów nie były nawet nowościami — to gry z poprzednich lat, które wreszcie opuściły wczesny dostęp. Krótko mówiąc, znalezienie czegoś, przy czym można spędzić wieczór ze znajomymi, nie sprawiało większego problemu.
26 października do tego grona dołącza CRACK — niezależna gra stworzona przez jedną osobę, ukrywającą się pod pseudonimem Rafoli. Na papierze to kooperacyjna gra incremental o nieustannym rozwoju, osadzona w bardzo nietypowym miejscu: gracze wcielają się w naukowców pracujących w tajnym laboratorium, którzy próbują rozbić gigantyczne jajo. Jak wygląda to w praktyce? O tym właśnie jest ten tekst — miałem okazję zagrać w przedpremierową wersję i chętnie podzielę się szczegółami na temat nadchodzącej premiery.
Czas gry: 6 godzin.
Codzienna harówka w tajnym laboratorium
Założenie jest tak proste, jak to tylko możliwe — w zasadzie streściłem je już w jednym zdaniu powyżej. Warto dodać jedynie, że CRACK nie spieszy się z wyjaśnianiem szczegółów: budzisz się w jednej z „kapsuł” laboratorium, a dobiegający z tła robotyczny głos każe rozpocząć zmianę. I tyle.

Gdy techniczne grodzie oddzielające część mieszkalną od miejsca pracy rozsuwają się, oczom ukazuje się niecodzienny widok: ogromne jajo, które wygląda zupełnie jak kurze. Tylko jak wielka musiała być kura, która je zniosła?.. Tak czy inaczej, nie ma tu nikogo, kto odpowiedziałby na mnożące się pytania — trzeba po prostu chwycić narzędzia i zabrać się do pracy. Zwłaszcza że wszystkie wyjścia z tego miejsca zostały szczelnie zabite deskami.

Zmiany trwają kilka minut czasu rzeczywistego, a po każdej z nich trzeba od razu udać się do koi — w przeciwnym razie za „bezpłatny” środek uspokajający, którym faszeruje się personel, trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Tymczasem sztuczna inteligencja laboratorium nieustannie komentuje wydarzenia, żartując z kapitalizmu i kultury korporacyjnej.
Rozbij i odłup
Główna pętla rozgrywki jest równie prosta: dzień po dniu pracujesz nad dotarciem do środka jaja, wykonując różne zadania i odblokowując kolejne ulepszenia. Aby ułatwić koordynację, CRACK oferuje czat głosowy działający w pobliżu innych graczy.
Na początku gracze dysponują jedynie kilofami i dłutami: pierwsze rozbijają skorupę, a drugie pozwalają podważać jej fragmenty i odrywać je od gigantycznego obiektu. Skorupa podlega prawom fizyki, więc nie da się jej po prostu „wyklikać” — trzeba być w ciągłym ruchu i celować w kolejne kawałki, odłamujące się od głównej bryły niczym elementy układanki.
Pod „skorupą” kryje się kolejna warstwa (która, swoją drogą, w niczym nie przypomina wnętrza kurzego jaja…) — do kopania w niej potrzebne są łopaty. Każdy wydobyty w ten sposób surowiec trzeba zebrać do wiader i sprzedać.

Krok po kroku, pokonując kolejne przeszkody, gracze zmierzają do finału. To jednak tylko część rozgrywki.
To żyje!
W środku jaja coś żyje — on, ona, ono, kto wie — i bynajmniej nie zamierza siedzieć cicho, przyglądając się wandalizmowi naukowców. Specjalne urządzenie monitorujące śledzi poziom „agresji”: im częściej gracze wchodzą w interakcję z anomalią, tym szybciej rośnie. W CRACK zaimplementowano nawet mechanikę trafiania w konkretne miejsca — jeśli nieustannie obijasz ten sam punkt, wskaźnik rośnie znacznie szybciej.
Gracze mają do dyspozycji specjalny komputer, za pomocą którego mogą podać jajku dawkę „środka uspokajającego”, ale liczba zastrzyków jest ograniczona — prędzej czy później trzeba będzie ponieść konsekwencje własnych działań. Jakie? Zachowam to w tajemnicy, ale zdradzę, że gra potrafiła mnie zaskoczyć (a raz nawet porządnie przestraszyć). Możliwych „scen” jest kilka i mocno się od siebie różnią. Po gwałtownym skoku poziomu agresji zapas zastrzyków się odnawia, dając graczom chwilę wytchnienia i możliwość spokojnej pracy.
Zarobione pieniądze można — i warto — wydawać w sklepie: na nowe narzędzia, bo stare zużywają się w trakcie użytkowania, a także na gadżety i sprzęt do arsenału. Wykonywanie zadań odblokowuje kolejne sekcje laboratorium i bardziej zaawansowane produkty w sklepie. Z czasem gracze zyskują dostęp do pokoju gier z automatami hazardowymi i arkadowymi, garażu z pojazdami, którymi można przewozić naraz kilka wiader surowców do punktu skupu, oraz hali robotycznej, gdzie część rutynowych prac zostaje zautomatyzowana. Większość interakcji z komputerami i innymi systemami wymaga rozwiązania „captcha” w formie minigry, takiej jak przesuwana układanka lub gra pamięciowa. Każdy gracz ma osobny budżet, ale specjalne urządzenie pozwala przelewać środki między kontami.

Jajo składa się nie tylko z warstw — w jego „głębi” kryje się też mnóstwo złóż rudy i cennych minerałów. Część można sprzedać lub przetworzyć w specjalnym urządzeniu, uzyskując niezły zarobek, a inne służą do ulepszania robotów. W odnalezieniu najbogatszych złóż pomaga skaner, który również można ulepszać.
Z poziomu podłogi da się dosięgnąć tylko najniższych partii jaja — aby dostać się do środka i na górę, trzeba zbudować dodatkowe rusztowanie, ręcznie składając je z kilku elementów.

Podczas zmian od czasu do czasu pojawiają się specjalne wydarzenia — na przykład przerwa w dostawie prądu, przez którą trzeba korzystać z lamp i latarek, albo limity wymagające zebrania określonej ilości danego surowca. Ich ukończenie zapewnia premię pieniężną.
Niemal każde narzędzie ręczne występuje w kilku wariantach, różniących się wytrzymałością i skutecznością. Pod koniec gry do zestawu dołącza również dynamit.
Są też dwa zakończenia, z których jedno wymaga wykonania kilku nieoczywistych czynności.
Co zrobisz najpierw po przebudzeniu w tajnym laboratorium przed gigantycznym jajem?
Nie obyło się bez kilku rys
Twórca jest otwarty na opinie i obiecuje aktywnie rozwijać grę, ale już teraz CRACK sprawia wrażenie dopracowanej, charakterystycznej produkcji, pełnej drobnych, ciekawych „smaczków”.
Podczas rozgrywki najbardziej brakowało mi większej różnorodności sposobów interakcji z fragmentami jaja. Na uwagę zasługują właściwie tylko skorupa, którą rozbija się kawałek po kawałku, oraz żyjące w środku pasożyty — trzeba szybko dostarczyć je do przetwornika, zanim skończy się czas, bo inaczej wybuchną. Poza tym niemal wszystkie „wnętrzności” są statyczne i wymagają podobnych działań, by je wydobyć.
Drugim drobnym problemem jest nierówne tempo rozgrywki. Początkowo postępy są spokojne i stopniowe, ale po odblokowaniu robotów i uruchomieniu automatyzacji następuje nagły skok. Później niewiele się już zmienia, choć do końca gry pozostaje jeszcze sporo czasu.
Trafiło się kilka niegroźnych błędów, zaklinowanie się w geometrii (na szczęście jest osobny przycisk pozwalający wydostać się „zza kulis”) oraz nieco pokraczne animacje, ale nic poważnego — wszystko dałoby się naprawić łatką.
***
CRACK to świetny sposób na spędzenie kilku wieczorów w niewielkim gronie znajomych. Z założenia jest to bardzo prosta gra, ale dobrze wykorzystuje wybraną formułę rozgrywki i skutecznie zabawia graczy, stopniowo wprowadzając nowe pomysły i mechaniki.
Nie da się tu przegrać (choć atmosfera czasem każe myśleć inaczej), a frustracja raczej nie grozi. Wykonywane czynności nie zdążą się też znudzić. Krótko mówiąc, to gra, w której prawdziwa przyjemność płynie z samej rozgrywki i wspólnego grania z innymi.


