Przygodowa gra soulsborne w świecie mrocznej fantastyki od twórców serii Dark Souls z udziałem autora „Gry o Tron”. W centrum uwagi znajduje się umierający świat, w... Więcej informacji
Grałem w ER po raz pierwszy w marcu i w ogóle mi się nie podobała, ale niedawno postanowiłem zagrać ponownie – i moje zdanie o grze nie zmieniło się od tamtej pory. Ani trochę.
Trudno opisać doświadczenie pierwszego logowania się do gry, pojawienia się w pięknym otwartym świecie (zwłaszcza jeśli grałeś już w gry Souls, z ich lochami, bagnami i korytarzami zamkowymi). Biegasz po świecie, zdobywasz poziomy, a potem nagle trafiasz na pierwszego bossa. Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak z bossami. Cały problem z większością bossów w grze polega na tym, że są niesprawiedliwi wobec gracza. Całkowicie niesprawiedliwi. Możesz ćwiczyć swoje ataki wiekami, ale w pewnym momencie boss cofnie rękę tuż przed atakiem i nie będziesz miał czasu na reakcję – i znowu jesteś przy ogniu.
Nieco wcześniej pisałem o ciekawym otwartym świecie, cóż, w połowie gry już się o nim zapomina, bo prawie cała akcja rozgrywa się w lochach, bagnach i korytarzach zamku. Ale o ile w Souls takie lokacje były naprawdę dobrze zrobione, tutaj są one po prostu ponadprzeciętne (i wygląda na to, że sami twórcy nie przejmowali się niektórymi lokacjami).
Gra ma mnóstwo broni i można by to uznać za plus, gdyby nie jedno ALE: połowa tej broni (a także zaklęcia) jest kompletnie bezużyteczna na każdym etapie gry, a każdego bossa można pokonać w kilka minut dwoma rzekami krwi, co sprawia, że broń dwuręczna (zadając obrażenia jak wykałaczka) jest po prostu zbędna. Dobra, koniec z bronią.
Fabuła: Wszystko w duchu Souls: jakaś epoka, jakieś wymarłe, ratowanie czegoś i obejmowanie tronu... Zasadniczo, jeśli nie obejrzysz trzygodzinnych podsumowań na YouTube, raczej niczego nie zrozumiesz.
Mówiąc o pozytywach, nie sposób nie wspomnieć o walce, która przeniosła się z DS-a (z kilkoma innowacjami, jak choćby skok) – wciąż jest równie dobra (jednak kamera, podobnie jak w DS-ie, nie radzi sobie z ciasnymi przestrzeniami i walkami z dużymi bossami...).
ER я в первый раз проходил еще в марте и игра мне совсем не зашла,а вот совсем недавно решил перепройти — и мое мнение о игре с того времени не поменялось. Даже чуть-чуть.
Сложно передать впечатления,когда ты первый раз заходишь в игру,появляешься в красивом открытом мире (особенно если до этого ты играл в соулсы,где одни подземелья-болота-коридоры замков),и вот,ты бегаешь по миру,качаешься,а потом в один момент приходишь к первому боссу. Именно на том моменте я понял,что с боссами что-то не так. Вся проблема большинства боссов игры в том,что они нечестны к игроку. Совершенно. Ты можешь долго учить атаки,но в один момент босс немного задержит руку перед ударом,а ты не успеешь среагировать — и вот,ты снова у костра.
Чуть выше я написал о интересном открытом мире,так вот — к середине игры ты об этом открытом мире уже забываешь,ведь почти все действия происходят в подземельях-болотах-коридоров замков,но если в соулсах такие локации были действительно хорошо сделаны,то тут они чуть выше среднего (а на некоторые локи разрабам будто самим плевать было)
В игре много оружия,и это можно было бы назвать плюсом,если бы не одно НО — половина этого оружия (как и заклинаний) абсолютно бесполезны на любом этапе игры,да и любой босс проходится за несколько минут двумя реками крови,из-за чего какие-нибудь двуручки ( с уроном как у зубочистки) становятся банально ненужными. Ладно,с оружием закончили.
Сюжет — все в духе соулсов,какая-то там эра,какие-то там погасшие,че-то там спасти и занять трон... Вообщем,если не смотреть трехчасовые разборы на ютубе,вряд-ли что-то поймешь.
Говоря о плюсах,нельзя не отметить боевку,которая перекочевала из ДСов (с некоторыми нововедениями,в виде прыжка) — она все так же хороша (вот только камера,как и в ДСах,не знает как себя вести в узких помещениях и в битвах с большими боссами...)