Zatrać się w atmosferze i zapomnij o czasie

Wiesz, są gry, w które po prostu grasz, i są gry, w których żyjesz. Dla mnie Fallout 4 należał do tej drugiej kategorii. Najbardziej podobała mi się w tej grze jej niesamowita, gęsta, postapokaliptyczna atmosfera, przesiąknięta naiwnym amerykańskim snem lat 50.

To ogromna przyjemność po prostu wędrować po Pustkowiu i eksplorować jego lokacje. Wnętrza są szczególnie dobrze wykonane: opuszczone fabryki robotów lub fabryki Nuka-Coli. Wchodząc do środka, natkniesz się na roboty uwięzione w nieskończonej pętli, zepsute i szalone, które z łatwością mogłyby uznać cię za szkodnika, takiego jak mały gryzoń – a nawet za jakiegoś ducha z czasów przedwojennych. Architektura wewnątrz budynków to prawdziwy labirynt, misterny i fascynujący. Schodzisz do kolejnej piwnicy, a tam rozgrywa się cała historia, rozgrywająca się za pomocą szkieletów, notatek i terminali.

Styl wizualny jest naprawdę urzekający. Patrzysz na wszystkie te zniszczone i zakurzone relikty utopijnej Ameryki lat 50.: banery reklamowe, samochody z napędem atomowym, porozrzucane dziecięce zabawki, takie jak klocki do układania liter, i puste, łatwo rozpoznawalne butelki po Coca-Coli. Nawiasem mówiąc, jestem prawie pewien, że Coca-Cola sponsorowała ten projekt — firma słynie ze swojej zdolności do samoreklamy. A co najfajniejsze: wszystkie te przedmioty, zniszczone i zardzewiałe, wyglądają na jeszcze cenniejsze, jakby przetrwały próbę czasu. Dodaj do tego atmosferę detektywistycznych opowieści z lat 60., doprawioną klasycznymi westernami i futurystycznym stylem starej fantastyki naukowej. Możesz nosić przy sobie dobry, stary rewolwer, albo możesz kupić wersję laserową. A siła rażenia będzie wystarczająca dla każdej konstrukcji. To oczywiście nieco zaburza hardcorowe doświadczenie przetrwania, gdzie można skutecznie walczyć z robotami w podartej koszulce z zardzewiałą strzelbą. Ale sam zdecydowałem: Fallout 4 to dobry, klasyczny broadwayowski spektakl. Przerażający i brutalny teatr, w którym tylko gracz decyduje, jaką rolę wybrać.

Chciałbym powiedzieć kilka słów o zadaniach. Pomimo strzelaniny i akcji, są one pełne wątków, które trafiają prosto w serce. Tragiczne rozwidlenia dróg, gdzie nie ma jasnego wyboru, sprawiają, że naprawdę cierpisz i troszczysz się o bohaterów.

Ale prawdziwą otchłanią, w której straciłem poczucie czasu, było budowanie osad. Swoboda działania tam jest po prostu irytująca. Wracasz do domu z misji „obsadzenia kilku grządek”, a trzy godziny później używasz latarki, aby wybrać idealną lampę do wspólnej jadalni lub sofę, która idealnie pasuje do ducha tych osadników. To niesamowicie wciągające.

Ale jest pewien haczyk.

Są momenty, które naprawdę obciążają psychikę. Na przykład atmosfera w bazach raiderów. Te barykady ze starych, spróchniałych desek, wiszące czaszki i stosy trupów dla zastraszenia – to wszystko jest bardzo niepokojące. To ta granica szaleństwa, którą twórcy uchwycili aż za dobrze.

A główną wadą, tą, która mnie najbardziej irytuje, jest niesamowita ilość śmieci. Serio, w grze jest mnóstwo przedmiotów! Otwierasz kolejną szufladę lub sejf, a w środku znajdują się setki różnych przedmiotów do rzemiosła. To wyzwala szaleńcze uzależnienie od łupów: zamiast po prostu grać, zaczynasz zbierać wszystko „na wszelki wypadek”. Czasami przyłapujesz się na myśli, że połowę czasu spędzasz w menu, sortując te śmieci.

A jednak... Fallout 4 to dla mnie hymn na cześć porządku w świecie szalonego chaosu. Raj dla zdesperowanego perfekcjonisty, który próbuje zrozumieć chaos prawdziwego życia w wirtualnym świecie. Ale bez względu na to, jak bardzo ułożysz przedmioty w swojej bazie, bez względu na to, jak bardzo wybierzesz kolor dywanu, nikt poza tobą nie wyczyści prawdziwego kurzu spod twojej prawdziwej kanapy. Może dlatego kochamy te gry – dają jedynie chwilową ulgę, a nie prawdziwe schronienie.

Recenzja została przetłumaczona Pokaż oryginał (RU)Pokaż tłumaczenie (PL)

Утонуть в атмосфере и забыть про время

Знаете, есть игры, в которые просто играешь, а есть те, в которых живешь. Для меня Fallout 4 стала именно второй категорией. Главное, за что я полюбил эту игру — это невероятная, густая атмосфера постапокалипсиса, замешанного на наивной американской мечте 50-х.

Огромное удовольствие — просто бродить по Пустоши и исследовать локации. Особенно круто сделаны интерьеры: заброшенные заводы по производству роботов или фабрики Nuka-Colы. Заходишь внутрь, а там заклинившие в вечном цикле роботы, сломанные и сбрендившие, которые легко могут посчитать тебя вредителем по типу мелкого грызуна — или вообще видеть в тебе непойми кого, какого-то призрака из довоенной эпохи. Архитектура внутри зданий — это настоящие лабиринты, запутанные и интересные. Спускаешься в очередной подвал, а там целая история, разыгранная с помощью скелетов, записок и терминалов.

Очень цепляет визуальный стиль. Смотришь на все эти потрепанные и покрытые пылью вещи из утопичной Америки 50-х: рекламные баннеры, машины с атомным двигателем, разбросанные детские игрушки вроде кубиков с буквами, пустые легко узнаваемые бутылки из-под колы. Кстати, почти на все сто уверен, что Coca-Cola спонсировала разработку — эта компания славится тем, что знает, как себя подать. И самое крутое: все эти предметы, потрепанные и ржавые, выглядят еще ценнее, как будто пережили проверку временем. Добавьте к этому настроение детективов 60-х, приправленное классическими вестернами и футуристичной стилистикой старой фантастики. Хотите — ходите со старым добрым револьвером, а хотите — возьмите его лазерную версию. И по сути урона будет хватать с любым билдом. Это, конечно, немного ломает хардкорное выживание, когда в рваной футболке со ржавым обрезом можно эффективно воевать с роботами. Но я для себя решил: Fallout 4 — это хорошее классическое бродвейское представление. Страшный и жестокий театр, в котором только игрок решает, какую роль выбрать.

Отдельно хочу сказать про квесты. Несмотря на стрельбу и экшн, здесь полно сюжетных линий, которые бьют прямо в душу. Трагические развилки, где нет однозначно правильного выбора, заставляют реально страдать и переживать за персонажей.

Но настоящая бездна, в которой я потерял счет времени — это строительство поселений. Свобода действий там просто сводит с ума. Ты приходишь с задания «поставить пару грядок», а спустя три часа реального времени ты с фонариком выбираешь идеальную лампу для общей столовой или подбираешь диван, чтобы он по духу подходил именно этим поселенцам. Это невероятно залипательно.

Но без ложки дегтя не обошлось.

Есть моменты, которые реально давят на психику. Например, атмосфера на базах рейдеров. Эти баррикады из старых гнилых досок, развешанные черепа и кучи трупов для устрашения — здесь чувствуешь себя очень неуютно. Это та грань безумия, которую разработчики передали слишком хорошо.

И главный минус, который бесит больше всего — безумное количество хлама. Серьезно, в игре тонны предметов! Открываешь очередной ящик или сейф, а там сотни видов мелочевки для крафта. Это провоцирует дикий лутизм: начинаешь собирать все подряд «на всякий случай», вместо того чтобы просто играть. Иногда ловишь себя на мысли, что половину времени проводишь в меню, разбирая этот хлам.

И все же... Fallout 4 для меня — это гимн порядку в мире безумного хаоса. Рай для отчаянного перфекциониста, который пытается в виртуальном мире разобраться с хаосом реальной жизни. Но сколько ни расставляй предметы на базе, сколько ни подбирай цвет дорожки — реальную пыль из-под реального дивана никто, кроме тебя, не уберет. Наверное, за это мы и любим такие игры — они дают лишь временную передышку, а не настоящее убежище.

10
Komentarze 0