Pierwszy AAA-blokbuster w uniwersum „Harry'ego Pottera” — Hogwarts Legacy — to piaskownica w dużym otwartym świecie, gra akcji z perspektywy trzeciej osoby z... Więcej informacji
To jeden z tych momentów, kiedy naprawdę nie chcę pisać negatywnej recenzji gry, ale nie mogę się powstrzymać. I może nawet piszę to teraz, w głębi duszy mając nadzieję, że ktoś to przeczyta i zmieni moje zdanie, mówiąc: „Przyjacielu, mylisz się, a ja ci wyjaśnię dlaczego…”. W końcu gra zebrała w większości pozytywne recenzje od graczy: chwalą grafikę, mechanikę i sposób, w jaki oddaje magicznego ducha uniwersum HP. Ja również przeszedłem przez wszystkie te etapy zachwytu, ale… bardzo szybko. A potem gra zaczęła przynosić więcej rozczarowania niż podziwu.
Chcę opowiedzieć o moim wewnętrznym „dialogu z twórcami”, dyskusji, która toczyła się w mojej głowie podczas gry. O „kłótni”, której nie chciałem toczyć, ale w miarę jak grałem dalej, gra zmusiła mnie do kontynuowania tego „dialogu”.
Na początku wszystko było świetnie! Duża gra, pełna ciekawych i intrygujących rzeczy. Moje oczekiwania były ogromne (swoją drogą, może to moja wina; niespełnione oczekiwania są zawsze bardzo przykre).
- Dziękujemy za grę! Nie zwracajcie uwagi na optymalizację — no tak, są problemy, czasami nawet poważne — naprawimy je później łatkami.
- Ech... no dobra. Wydaje się grywalna. Czasami nie jest do końca wygodna, ale cóż, da się znieść :) Będę kontynuował! Co więcej, proces już stał się wciągający: intrygująca fabuła, piękna grafika, a Hogwart jest taki wielki, ugh! Chcę zwiedzić każdy jego zakątek!
I żałuję, że opuściłem zamek... ale oczywiście w pewnym momencie gra zmusza cię do opuszczenia murów szkoły, obiecując mnóstwo ciekawych rzeczy poza nią:
- Patrz, przyjacielu, jaka to wielka mapa! A poza Hogsmeade są tu inne dzielnice mieszkalne, które tylko czekają, aż je odkryjesz!
- Tak... ale poza Hogsmeade, wszystkie inne obszary są w zasadzie takie same i nie ma tam wiele do roboty...
- Co masz na myśli, nic? Mnóstwo postaci niezależnych czeka na ciebie, aż wykonasz ich zadania poboczne!
- Ale wszystkie mają tę samą starą historię i są nieciekawe. Nic nie wnoszą do fabuły...
- Zapomnij, nie podobają ci się te paski boczne, eksplorujmy świat gry! Patrz, na mapie jest mnóstwo jaskiń! A na końcu każdej z nich czeka na ciebie skrzynia z nagrodami!
- Świetnie! Ale... dlaczego w tych skrzyniach nie ma nic cennego?
- Jak to? Zrobiliśmy sto pięćdziesiąt różnych rodzajów ubrań, spójrzcie, jakie są piękne ^____^
- Tak, są piękne ubrania... ale po co miałbym czyścić jaskinię w poszukiwaniu pięknego elementu ubioru, który jest o 7 poziomów niższy od mojej postaci? =/
- A co z wyglądem magicznej różdżki? Zrobiliśmy ich też sto pięćdziesiąt! Wybierzcie, która różdżka wam się najbardziej podoba!
- No cóż... tę. Ale co mi to da? I tak nawet nie widzę różdżki... no cóż, od czasu do czasu miga w przerywnikach filmowych, ale...
- Nie ma czasu na myślenie, mamy dla was kolejną niespodziankę! Cała mapa jest po prostu usiana zagadkami Merlina! Jest ich tak wiele. Tak, jest tylko 5-7 unikalnych, ale mimo to: musicie je wszystkie rozwiązać!
- Po co? Co dostanę na koniec?
- Hej, to ma być po prostu ciekawe! No cóż, jeśli nie chcesz spędzać na tym dużo czasu, oto miotła – możesz na niej szybko przelatywać z jednej zagadki do drugiej. A tak przy okazji, w sklepie znajdziesz mnóstwo innych mioteł!
- Czy czymś się od siebie różnią?
- Nie, ale możesz ulepszyć swoją miotłę!
- O, jakiś ciekawy system rzemiosła i personalizacji różnych statystyk?
- Nie, po prostu przelatuj przez punkty kontrolne w wyznaczonym czasie, a otrzymasz mały bonus do prędkości swojej miotły :)
- Yyy...
- O, patrz! To magiczne bestie! Pomogą ci ulepszyć ekwipunek. Ale żeby to zrobić, najpierw musisz je złapać, zaprowadzić do Pokoju Życzeń, a potem nakarmić i się z nimi pobawić.
- Super. Ciekawe. Raz. No, drugi raz, żeby to podkreślić... Ale potem robi się nudno...
- Och, czekaj, zobacz, co jeszcze możesz zrobić: teraz możesz hodować bestie, żeby... no cóż, mieć więcej bestii. A kiedy urodzi się dziecko, możesz je karmić i się z nim bawić! Albo sprzedać je w sklepie za monety.
- Ale po co mi monety? W ogóle nie korzystam ze sklepów... po co? Cały swój ekwipunek znajduję w otwartym świecie.
- Ale możesz kupić przydatne rzeczy, żeby umeblować swój Pokój Życzeń! A tak przy okazji, dlaczego jest tak skromnie umeblowany? Nie poświęcasz na to czasu?
- No, cholera, nie gram w Simsy... zwłaszcza że ta mechanika jest niewygodna i po prostu nieciekawa. To mnie drażniło nawet w Fallout 4... Nauka zaklęć wystarcza mi do radzenia sobie z zadaniami...
- A tak przy okazji, zauważyłeś, jak postacie ciągle opowiadają ci o niebezpieczeństwach związanych z nauką zakazanych zaklęć? Czy naprawdę cię przerażaliśmy?
- Mhm, ale nauczyłem się wszystkich zakazanych zaklęć i nic strasznego się nie stało – nadal jestem dobrodusznym facetem, który wszystkim pomaga i jest przez wszystkich kochany. Chociaż rozwiązuję wszystkie swoje problemy Crucio i Avada-Kedavrą… I nawet moi towarzysze mnie nie ranią…
- Och, dobrze, że wspomniałeś o towarzyszach! Powiedz mi, czy to nie fajne, że nie musisz ciągle wykonywać zadań sam? Twoi szkolni przyjaciele pomagają ci w niektórych zadaniach.
- No cóż, jak oni pomagają… Wszystko robię sam, oni po prostu podążają za mną i czasami coś mówią…
I tak naprawdę mógłbym opisywać ten „dialog” w nieskończoność. Ale doskonale rozumiem, jak bardzo się zagmatwał.
Niestety, Dziedzictwo Hogwartu z czasem zmieniło się dla mnie w dokładnie taki sam śmietnik. Gra, po której spodziewałem się odzyskać radość pierwszego Fable, pomnożoną co najmniej dwukrotnie, a dostałem... zalążek czegoś, co powinno być wspaniałe. Mam wrażenie, że wszystko było o wiele lepiej pomyślane na etapie planowania, ale 70% pomysłów nigdy nie dotarło do etapu realizacji.
Ukończyłem ją. A potem się poddałem. Nie mam ochoty wracać do tego magicznego świata, grać w niego od nowa, szukać czegoś nowego. Nie znajdę tego.
Okazało się, że to była łatwizna. I nie byłoby tak źle, gdyby gra nie nazywała się tak, jak się nazywa.
PS: Wybaczcie tym, którzy musieli to przeczytać. To osobisty krzyk prosto z serca.
Это тот самый случай, когда очень не хочется писать негативный отзыв на игру..но, по-другому не получается. И даже, может, я пишу сейчас всё это, в глубине души надеясь, что кто-то это прочтёт, и переубедит меня, сказав: "Друг, ты не прав, и сейчас я тебе растолкую, почему...". Ведь игра в большинстве своём собрала положительные оценки от игроков: хвалят и графику, и механики, и передачу волшебного духа вселенной ГП. Через все эти стадии восхищения прошёл и я, но..прошёл очень быстро. А дальше, игра начала приносить разочарований больше, чем восхищений.
Поведать я хочу о своём внутреннем "диалоге с разработчиками", о дискуссии, которая развязалась в моей голове в процессе игры. О "споре", который я совсем не хотел вести, но продолжая игровой процесс, игра заставляла меня продолжать этот "диалог".
Поначалу, всё было прекрасно! Большая игра, таящая в себе много интересного, интригующего. Мои ожидания были огромны (кстати, может в этом моя вина, неоправданные ожидания — это всегда очень грустно).
- Спасибо, что играешь в нашу игру! Не обращай внимание на оптимизацию — ну да, есть проблемки, порой даже серьёзные, — мы это потом патчами поправим.
- Эээ...ну, лаадно. Вроде играбельно. Не совсем комфортно порой, ну да и пусть, терпимо :) Продолжаю! Тем более, процесс уже затянул: интригующий сюжет, красивая картинка, и такооой большой Хогвартс, ухх! Хочется исследовать каждый его уголок!
И лучше бы я из замка не выходил..но, конечно, в определённый момент, игра заставляет тебя покинуть школьные стены, обещая тебе ещё массу интересностей за её пределами:
- Смотри, друг, какая тут большая карта! И, кроме Хогсмида тут есть и другие жилые зоны, которые ждут, когда ты их исследуешь!
- Даа..но, кроме Хогсмида, все остальные зоны — как будто бы одинаковые, что ли, да и делать там особо нечего...
- Как нечего? Куча неписей ждут, когда ты выполнишь их сайд-квесты!
- Но ведь они все однотипные и не интересные. Они ничего не привносят в историю...
- Забей, не нравятся сайды, пошли исследовать игровой мир! Смотри, на карте огромное множество пещер! И в конце каждой из них тебя ждёт наградный сундук!
- Супер! Но..почему в этих сундуках нет ничего ценного?
- Как это? Мы сделали стопицот видов одежды, глянь, какая она красииивая ^____^
- Даа, есть красивые шмотки...но, зачем мне зачищать пещеру ради красивой шмотки, которая по статам на 7 уровней ниже моего перса? =/
- А внешний вид волшебной палочки? Их мы тоже сделали стопицот! Выбирай, какая палочка тебе больше нравится!
- Нуу..вот эта. Но что мне это даёт? Я палочку то всё равно не вижу..ну, мелькает изредка в кат-сценах, но...
- Нет времени размышлять об этом, у нас для тебя ещё один сюрприз! Вся карта просто усеяна загадками Мерлина! Их тут оооочень много. Да, уникальных всего штук 5-7, но, тем не менее: ты просто обязан решить их все!
- Чтобы что? Что я получу в конце?
- Да слушай, это же просто должно быть интересно! Ну, если ты не хочешь тратить на это много времени, держи метлу — на ней ты сможешь быстро летать от одной загадке к другой. Кстати, в магазине ты найдёшь множество других мётел!
- А они чем-то отличаются друг от друга?
- Нет, но ты можешь улучшать свою метлу!
- Ооо, какая-то интересная система крафта и кастомизации различных статов?
- Да нет, просто пролетишь по чекпоинтам в рамках заданного времени и получишь небольшой прирост к скорости своей метлы :)
- Эмм...
- О, смотри! Это же волшебные твари! Они помогут тебе улучшать твой шмот. Но, для этого тебе нужно сначала поймать их, отнести в выручай-комнату, а потом их нужно кормить и играть с ними.
- Прикольно. Интересно. Один раз. Ну, два, для закрепления...Но после это начинает наскучивать...
- Да ты подожди, смотри что ещё можно: теперь ты можешь разводить тварей, чтобы...ну, чтобы получить больше тварей. А когда малыш родится, ты сможешь кормить его и играть с ним! Ну или продать в магазине за монеты.
- Но зачем мне монеты? Я магазинами не пользуюсь вообще..какой в них смысл? Весь шмот я нахожу в опен-ворлде.
- Но ты можешь покупать полезные штуки для обустройства своей выручай-комнаты! Кстати, почему она у тебя так бедно обставлена? Ты ей совсем не занимаешься?
- Да, блин, я ж не в Sims играю..тем более здесь эта механика неудобная и просто неинтересна. Меня такое ещё в четвёртом Fallout напрягало... Для того, что с квестами справляться, мне изучение заклинаний достаточно...
- Кстати, ты заметил, как персонажи постоянно тебе говорят про опасность изучения запретных заклинаний? Круто мы жути нагнали?
- Мм, но я выучил все запретные заклинания, и ничего ведь страшного не произошло — я по прежнему добрячок, который всем помогает и которого все любят. Хоть и решаю я все вопросы с помощь Круцио и Авады-Кедавры... И даже спутники мне ничего не го...
- Ооо, хорошо, что ты упомянул спутников! Скажи ведь, круто, что тебе не приходится постоянно выполнять квесты в одиночку? Твои школьные друзья помогают тебе выполнять некоторые задания.
- Ну как помогают...я всё делаю сам, они просто следом плетутся и иногда говорят что-то...
И, на самом деле, я мог бы и дальше продолжать описывать этот "диалог". Но, прекрасно понимаю, в какую вату он уже превратился.
Увы, в точно такую же вату для меня со временем превратился и Hogwarts Legacy..игра, от которой я ожидал повторения восторга как от первой Fable, умноженного как минимум на 2, а получил...как-будто обрубок чего-то, что должно было быть прекрасным. Вот сложилось такое ощущение, что на этапе планирования всё задумывалось в разы круче, но 70% задумок не завершили этап реализации.
Прошёл. И забил. Нет никакого желания возвращаться в этот волшебный мир, перепроходить, искать что-то новое. Не найду.
Проходная вышла штука. И это было бы не плохо, если бы игра не называлась так, как она называется.
PS Простите меня те, кому пришлось это читать. Личный крик души.