Tekstowa RPG z izometryczną kamerą i interfejsem point-and-click Disco Elysium zdobyła światowe uznanie dzięki fabule i niezwykłemu odgrywaniu ról. Gracze czeka... Więcej informacji
Jakim trzeba być impotentem w grach, żeby wyreżyserować nudną misję, która bezczelnie naśladuje Petkę i Wasilija Iwanowicza, a do tego jest przeładowana pseudointelektualnymi, banalnymi tyradami i przyjazną dla nowicjuszy polityczną retoryką? Sprzedają nam schizofreniczny symulator policjanta jako szczyt gatunku RPG, mimo że cała ta nieliniowość to tania zasłona dymna dla linearnej książki, w której jedynym wyborem jest przeczytanie 15-stronicowej teorii rasowej albo nagła śmierć na zawał serca, bo po prostu usiadłeś na niewygodnym krześle lub usłyszałeś kobiecy głos na automatycznej sekretarce. Idiotyczne rzuty kośćmi podważają nawet podstawy logiki, gdy z 90% szansą na sukces łapie się softlocka i spędza godziny biegając wzdłuż szarego, ponurego wybrzeża w poszukiwaniu jakichkolwiek wrażeń, po prostu klikając w dialogi po przekątnej z nudów. A ukoronowaniem tego wyreżyserowanego gówna jest zakończenie, które po prostu wyciera gracza o stopy. Spędzałeś godziny udając wielkiego Sherlocka, składając w całość wskazówki i ślęcząc nad kilometrami tekstu, by skończyć z leniwym fortepianem z krzaków w postaci szalonego starca na wyspie, który po prostu poddaje się już przy pierwszym zdaniu. Cała ta wychwalana historia detektywistyczna to farsa, w której absolutnie nic nie zależy od twoich działań, bo gra wciąga cię w jedno, wyreżyserowane zakończenie, poklepując cię po plecach tanim moralizatorstwem. Zamiast głębokiej fabuły, przemycono nudny symulator biegu z jednego końca mapy na drugi, gdzie pracujesz jako kurier dla kreskówkowych dziwaków i pochłaniasz tony ponurego nihilizmu w towarzystwie niekończącego się grzmotu fajki na tle szarego kaca po Revacholu.
Это же каким надо быть игровым импотентом, чтобы возвести в лик святых обычный унылый квест, который нагло косит под Петьку и Василия Ивановича, только под завязку забитый псевдоинтеллектуальной графоманией и политотой для первокурсников. Нам впаривают симулятор копа шизофреника как вершину ролевого жанра, хотя вся эта нелинейность — дешёвая ширма для линейной книжки, где весь твой выбор сводится к чтению расовой теории на 15 страниц или внезапной смерти от инфаркта жопы из-за того, что ты просто посидел на неудобном стуле или услышал женский голос по автоответчику. Идиотские броски кубиков ломают даже зачатки логики, когда при шансе успеха в 90% ты ловишь софтлок и часами бегаешь по серому унылому побережью в поисках хоть какого-то опыта, просто прокликивая диалоги наискосок от скуки. А венцом этого сценарного высера становится концовка, которая просто вытирает ноги об игрока. Ты часами изображал из себя великого Шерлока, собирал по пикселям улики и вчитывался в километры текста, чтобы в итоге получить ленивый рояль из кустов в виде деда шизика на острове, который просто сдаёт себя с первой реплики. Весь этот хвалёный детектив — пустышка, где от твоих действий не зависит ровно ничего, ведь игра всё равно притащит тебя к одной единственной заскриптованной развязке, похлопав по плечу дешёвым морализаторством. Вместо глубокой истории подсунули душный симулятор беготни из одного конца карты в другой, где ты работаешь курьером у карикатурных фриков и тоннами поглощаешь заунывный нигилизм под бесконечное дудение в дудку на фоне серого ревашольского похмелья